|
2010-09-05 19:21
THE MAN WITH NO NAME do wpisu:
Coraz lepsze dane o PKB
RYSIU bez podniety juz w kwietniu nagoniłeś lud na PLN , dzieki czemu zarobilismy po 70gr na USD.
2010-09-05 14:42
RoBo_invest do wpisu:
Plusy dodatnie planu
Problem jest taki, ze jak beda z,oany w ksiegowaniu to jeszcze bardziej bedzie mozna tuszowac[...]
2010-09-01 09:53
Ireneusz Wieczorek do wpisu:
Plusy dodatnie planu
Witam Panie Ryszardzie
Dla mnie wystarczy jedno stwierdzenie z Pana artykułu..." może[...]
W najbliższym czasie prezydent powinien zgłosić kandydata na nowego prezesa NBP. Jedynym dotychczas wymienianym kryterium jakie oficjalnie padło było to, że osobą taka powinna być „anty Balcerowiczem”. To dość nietypowe kryterium - obawiam się, że gdyby naprawdę nim się kierowano, to osoba nowego prezesa zostałaby bardzo źle przyjęta zarówno w Polsce jak i zagranicą.
Czas aby tą dyskusję sprowadzić na ziemię. Poniżej wymienię kilka cech które powinien spełniać kandydat na prezesa NBP:
1. Nie powinien mieć skrajnych poglądów. Nie powinien być więc ani zagorzałym jastrzębiem ani też skrajnym gołębiem. Innymi słowy nie powinien być ideologiem, a osobą która w najlepszy możliwy sposób realizuje powierzone jej zadania – czyli dbanie o stabilność pieniądza.
2. Powinien być makroekonomistą po to aby móc rozumieć zarówno zmieniająca się rzeczywistość jak i umieć ocenić opinię innych. Nie musi być specjalistą w dziedzinie polityki monetarnej. Ale musi być osobą , która jest w stanie w miarę szybko wdrożyć się w tematykę (o po to właśnie potrzebna jest wiedza ekonomiczna). Oczywiście gdyby kandydat na prezesa był specjalistą w dziedzinie polityki pieniężnej byłoby świetnie.
3. Powinien mieć wyrobiony poglądy gospodarcze i nie ulegać magii bieżących danych. Bieżące dane mogą wpływać na zmianę oceny sytuacji jeśli ich seria zmienia np. dotychczasowy trend.
4. Jeśli kandydat na prezesa NBP nie jest z rynku finansowego, to w okresie kandydowania jak również tuż po objęciu tego stanowiska powinien być bardzo oszczędny w wypowiedziach.
5. Prezes NBP powinien być apolityczny. Przez apolityczność rozumiem to, że w kierowaniu bankiem będzie kierował się celem powierzonym mu przez prawo a nie lojalnością wobec partii, która go powołała. Nie jest natomiast problemem to, że prezes NBP był w przeszłości związany z jakąś partią polityczną czy jest przez partię polityczną popierany.
6. Prezes NBP powinien znać dobrze język angielski. Jest to bowiem osoba, która często będzie reprezentował bank jak i całą Polskę zagranicą. Bez bezpośredniego kontaktu w dzisiejszym świecie trudno funkcjonować.
To oczywiście nie wszystkie kryteria, tylko te które uznałem za najważniejsze. Zobaczymy jak będą pasować do kandydata zgłoszonego przez prezydenta.
2006-11-14 17:12
W „Dzienniku” ukazał się ciekawy wywiad z architektem reform fiskalnych na Węgrzech z połowy lat 90. - Lajosem Bokrosem. Jego teza była taka, że Węgry są w lepszej sytuacji niż Polska, bo już zaczęły się reformować, a Polska uśpiona szybkim wzrostem gospodarczym nie wie, że za kilka lat czeka nas dojście do takiego kryzysu w jakim są teraz Węgry. O ile w pełni zgadzam się z tezą, że szybki wzrost gospodarczy osłabia nasza czujność, to jednak nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że Węgry są w lepszej sytuacji. Bo tak naprawdę Bokros mówi, że dzięki temu, że na Węgrzech osiągnięto dno - mają się z czego odbić, a w Polsce możemy sobie jeszcze pozwolić na dalsze spadanie. Ale jak mówi Młynarski od dna można się odbić... pod warunkiem że nie jest muliste. To, czy Wegrom uda się zreformować gospodarkę, to jeszcze zobaczymy. To, co się działo na Węgrzech od początku tej dekady, to stale zwiększanie deficytu i rozbudowa państwa socjalnego. Dlatego też tam deficyt budżetowy wyniesie prawie 10% PKB, deficyt na rachunku obrotów bieżących jest rekordowo wysoki (7% PKB), wysokie są stopy procentowe (7.75%). W Polsce prawdziwy deficyt to ok. 5% PKB (liczony poprawnie), niska inflacja, niskie stopy (4%), niski deficyt na rachunku obrotów bieżących (2% PKB). Ale to, że dzisiaj polska gospodarka wygląda dobrze, nie znaczy że tak będzie zawsze. Wystarczy jedna ustawa wprowadzająca zasiłki po 800 zł dla każdego bezrobotnego i np. przywrócenie przywilejów emerytalnych rodem z PRL i możemy się znaleźć w sytuacji gorszej niż Węgry. Tu Bokros ma racje – nic nie jest dane raz na zawsze. 2006-11-06 14:10
|