29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Tekst ukazał się w dzienniku "Rzeczpospolita" z dnia 22.03.2008 r.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy obserwujemy kroczące rewizje światowego wzrostu gospodarczego. Rewizje te są oczywiście rewizjami w dół. I tak jak jeszcze w październiku MFW prognozował wzrost światowej gospodarki na poziomie 4.4%, w styczniu na 4.1%, a ostatnio szef funduszu wspominał o kolejnych rewizjach. W Polsce natomiast mamy do czynienia z sytuacją wręcz przeciwną – rewizje też mają miejsce – tyle że w górę. No i pytanie jak to jest możliwe aby w sytuacji kiedy zwalnia świat polska gospodarka miała się coraz lepiej.

 W Stanach Zjednoczonych mamy recesję. Jest ona spowodowana narosłym bąblem spekulacyjnym spowodowanym polityką zbyt niskich stóp procentowych w przeszłości i szybkiemu zwojowi nienajlepiej regulowanych instrumentów finansowych. Co jednak ważne, jak na razie pozostałe gałęzie gospodarki, w tym przemysł i usługi mają się całkiem nieźle. Spadek cen mieszkań i związany z tym spadek konsumpcji z czasem przełoży się oczywiście również na inne sektory gospodarki amerykańskiej. Ale jeżeli chodzi o fundamenty gospodarcze, to w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że cała gospodarka amerykańska jest chora. W strefie euro sytuacja ma się znacznie lepiej, choć widać sygnały spowolnienia gospodarczego. Dotychczas zanotowano silne spowolnienie dynamiki sprzedaży detalicznej, co w przeszłości było ściśle powiązane ze spadkiem dynamiki wzrostu gospodarczego.

 Jak na razie więc raczej należałoby spodziewać krótkotrwałej recesji w USA i spowolnienia wzrostu w strefie euro. Taki wariant też wycenia rynek. Mianowicie amerykańska krzywa rentowności ma kształt rosnący, czyli już za rok od dzisiaj spodziewa się podwyżek stóp procentowych w USA. Innymi słowy oczekuje się, że po kilku kwartałach ujemnego wzrostu gospodarka amerykańska wejdzie w fazę ożywienia, czemu będą musiałby towarzyszyć podwyżki stóp procentowych. To jest wariant bazowy. W wariancie ryzyka, kryzys na rynku finansowym mógłby się przelać na inne sfery gospodarki amerykańskiej i w takim wariancie czekałaby nas długotrwała recesja. Bez wątpienia odbiłoby się to również na gospodarce strefy euro.

Na tym tle Polska wygląda naprawdę nieźle. Wysoki wzrost gospodarczy, w tym roku powyżej 5% jest głównie zasługą popytu wewnętrznego. Innymi słowy Polacy sami generują popyt na dobra i usługi. Silny wzrost popytu z kolei wynika z czynników zależnych od nas samych, rekordowego wzrostu zatrudnienia, bardzo szybkich wzrostów płac, silnej akcji kredytowej. Z kolei przedsiębiorstwa muszą inwestować, gdyż wykorzystanie ich mocy produkcyjnych jest na rekordowo wysokich poziomach (85%). Tak wysoki poziom wykorzystania mocy produkcyjnych oznacza, że w wielu wypadkach przedsiębiorstwa aby sprostać rosnącemu popytowi na ich dobra i usługi są zmuszone do inwestycji w nowe moce produkcyjne. Dodatkowym czynnikiem wspierającym dynamikę inwestycji w Polsce jest napływ środków unijnych, z czego finansowanych jest prawie połowa inwestycji w Polsce. Inwestycje napędzają też inwestycje zagraniczne, które jak na razie nie wskazują na oznaki spowolnienia. Ale oczywiście w wariancie głębszej recesji globalnej można spodziewać się, że globalnie też spadnie skala inwestycji zagranicznych. Jednak w sumie jakby na to nie patrzeć siłą polskiej gospodarki jest jej napęd wewnętrzny. Dlatego też, pomimo tego, że świat zwalnia, my się całkiem szybko rozwijamy.

Są jednak ryzyka. W przypadku silnego spowolnienia wzrostu gospodarczego w Europie, z szczególnie w Niemczech, istnieje ryzyko wolniejszej dynamiki eksportu z Polski do UE, gdzie trafia 80 procent polskich dóbr i usług (do strefy euro 55 procent). Ale historycznie ważniejszy od samego tempa wzrostu w strefie euro była dla nas dynamika eksportu ze strefy euro. Jak na razie ma się ona dobrze m.in. dzięki temu szybkiemu rozwojowi gospodarek rozwijających się. Drugie ryzyko, które wygląda na znacznie poważniejsze, jest związane z ryzykiem utraty konkurencyjności przez polską gospodarkę w wyniku nadmiernego wzrostu płac. Nadmierny wzrost płac, znacznie szybszy niż wzrost wydajności, poprzez wzrost kosztów wytwarzania doprowadzić może do mniejszej konkurencyjności polskich produktów, co wraz z ryzykiem dalszego umacniania się złotego wygląda na główne niezbezpieczeństwo dla polskiej gospodarki. Zagrożenia wzrostu bardziej jednak dotyczą roku 2009 niż 2008.

2008-03-26 10:25
Polskie wpisy Komentarze (1)