29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

 Po szczycie G20 nie obudziliśmy się w nowej rzeczywistości. To co zostało ogłoszone sukcesem, w rzeczywistości było czymś w rodzaju wspólnego komunikatu, którą drogą świat ma zmierzać. Ale wciąż daleko jeszcze do ustalenia kluczowych kwestii dotyczących zakresu i szczegółowości regulacji jak nowych przepisów rachunkowych, którzy miałby wprowadzić bardziej bezpieczne i mniej kryzysogenne zasady gry.

 
Dziś wiemy już o kryzysie znacznie więcej niż we wrześniu 2008. Wygląda na to, że pół roku po upadku Lehman Brothers jest zgoda do kilku prawd, które jeszcze kilka miesięcy temu wcale oczywiste nie były. Po pierwsze, dziś wiadomo, że nie wolno dopuścić do upadku żadnego ważnego banku - każdy bank w kłopotach musi być ratowany przez rząd (lub rządy). Po drugie, bogatsze kraje świata, zarówno poprzez MFW, jak i bezpośrednio, muszą iść z pomocą krajom biedniejszym, w których kryzys przebiega znacznie bardziej dotkliwie niż w gospodarkach rozwiniętych. Tu najlepszym przykładem jest nasza część świata, które jeszcze półtora miesiąca temu była spisywana na straty i wypadała blado nawet w porównaniach z kryzysem azjatyckim (teraz MFW pomaga nie tylko Ukrainie i Węgrom ale także Rumunii, nie wyklucza pomocy dla Łotwy i Turcji). Po trzecie dziś wydaje się oczywistym, że nie ma co liczyć na ożywienie gospodarcze bez wyczyszczenia bilansów banków z toksycznych aktywów. Wciąż pozostaje otwartym pytanie jak to zrobić i czy najnowszy plan Geithner'a będzie w tym względzie skuteczny, ale powszechnie uważa się, że cel działania Geithner'a jest fundamentalny. Po czwarte, w przyszłości niezbędne będzie regulowanie tzw. ryzyka systemowego, czyli nie tylko badanie bezpieczeństwa poszczególnych instytucji ale przede wszystkim całego systemu finansowego i konsekwencji związanych ze zmianami w ramach jednej instytucji na cały system finansowy. I wreszcie po piąte, trzeba będzie nadzorować wszelkie instytucje parabankowe, według zasady, że to co działa podobnie jak bank, i ma istotny wpływ na system bankowy, będzie musiało podlegać nadzorowi. Mowa tu oczywiście o trzech typach instytucji finansowych, które wprowadziły najwięcej zamieszania w ostatnich latach na rynkach finansowych: agencjach ratingowych, specjalnych wehikułach inwestycyjnych i hedge fundach. Wnioski z ostatniego szczytu G20 są takie, że USA nie będą sprzeciwiały się zmianom w tym zakresie, ale …
 
ale wymieniona powyżej lista spraw pokazuje wyłącznie kierunek działania. Kluczowe dla nowego porządku światowego będą nowe przepisy, do powstania których jeszcze daleko. Nie jestem do końca pewien, że ten nowy świat będzie zupełnie inny niż ten sprzed 15. września 2008. W pierwszym kwartale tego roku banki (niedawno jeszcze inwestycyjne) pokazały bardzo dobre wyniki na tzw. tradingu, czyli na operacjach uważanych za bardziej ryzykowne. Poprawa nastroju w ostatnich tygodniach sprawiła, że do łask powrócił tzw. carry trade  -pożyczaj tanio (np. we frankach szwajcarskich) i lokuj drogo, (np. w złotówkach). Jak świat światem instytucje finansowe będą poszukiwały sposobów na maksymalizację zysku. Problem z nowymi regulacjami polega na tym żeby poszukiwania zysku nie penalizować, bo nie ma w tym nic złego. Chodzi o to, aby to poszukiwanie zysku było bezpieczne systemowo i nie doprowadzało do powstawania wielkich bąbli spekulacyjnych, które są kosztowne dla całych społeczeństw. Stąd tez różne nowe pomysły jak walczyć z procyklicznością zachowań banków, jak budować w czasach koniunktury rezerwy na złe czasy. Jak w nie dopuszczać do gry freeriderów, którzy osiągając zawrotną prędkość 200 km/h w terenie zabudowanym zagrażają nie tylko sobie, ale przede wszystkim okolicznym mieszkańcom. 
 
Cała finezja nowego lepszego świata regulacji polegać musi na tym, aby nie wylać dziecka z kąpielą: dać finansistom możliwości poszukiwania nowych sposobów zdobywania zysków w taki sposób aby ich ryzykowna działalność w przypadku niepowodzenia nie musiała się odbywać kosztem innych.
 
2009-04-07 14:49
Polskie wpisy Komentarze (2)