29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   
Obniżka składki rentowej, coroczna waloryzacja rent i emerytur, obniżka podatków do 18% i 32%, podwyższenie płacy minimalnej, ulgi na dzieci po 3015 złotych na każde dziecko … to tylko krótkie przypomnienie ostatnich decyzji i obietnic rządu. W przeciwieństwie do tych składanych w kampanii wyborczej, te wymienione powyżej będą z dużym prawdopodobieństwem zrealizowane do 2009 roku. Wiele osób zadaje sobie pytanie co jest złego w obniżce składki, obniżce podatków, ulgach dla dzieci – przecież te postulaty są zgodne z oczekiwaniami przedsiębiorców i postulatami wielu ekonomistów. Odpowiedź jest prosta – obniżki podatków i składek realizowane są za pożyczone pieniądze. Nie nastąpiło bowiem żadne obniżenie wydatków, nie przeprowadzona żadnych usprawnień w ramach finansów publicznych, co więcej - nie dokonano nawet żadnych oszczędności w administracji. Obecne działania przypominają sytuację w której wspólnota mieszkaniowa obniża sobie czynsz na dwa lata dajmy na to z 500 złotych miesięcznie na 350zł, wiedząc jednocześnie, że po dwóch latach czynsz ten wzrośnie już nie do 500 ale do 670 zł. Rząd obniża składki i podatki, ale wydatki rosną. Ktoś więc niedługo za tą obniżkę będzie musiał zapłacić.

Nie można też rozpatrywać tych wszystkich propozycji w oderwaniu od przyszłorocznego budżetu państwa. W przyjętych przez rząd założeniach do budżetu na 2008 rok przewidziano wzrost dochodów podatkowych w stosunku do roku 2007 o 17.7%! Faktyczny przyrost będzie zapewne nieco mniejszy, gdyż w tym roku dochody budżetu dzięki bardzo dobrej koniunkturze będą znacznie wyższe od planowanych, zapewne o 7-8 mld złotych, co i tak daje nominalny przyrost dochodów z roku na rok o 13%. W tym samym czasie polski dochód narodowy rośnie nominalnie o 8%. Czyli dochody z podatków rosną szybciej niż dochód Polaków, a to oznacza, że rośnie opodatkowanie społeczeństwa. Budżet państwa jest co prawda tylko częścią całości dochodów wydatków państwa, ale zwykle dobrze odzwierciedla tendencje w całych finansach publicznych. Do tego jeszcze należy dodać fakt, iż przy tak wysokim wzroście gospodarczym rząd zamiast ograniczać deficyt zwiększa go. Zauważmy bowiem, że w tym roku, według zapowiedzi ministerstwa finansów, deficyt dzięki wyższym od oczekiwań dochodom wyniesie nie planowane 30 mld zł, a 24 mld zł. W takim razie zakładanie na rok przyszły deficytu na poziomie 30 mld zł jest jego zwiększeniem w porównaniu z wykonaniem tegorocznym na poziomie 24 mld zł. W warunkach tak dobrej jak obecnie koniunktury każdy z nas posiadający znaczny dług w przypadku wzrostu dochodów stara się część tego długu spłacać. Nasz rząd postępuje jednak odwrotnie – zwiększa zadłużenie, zwiększa wydatki, a dodatkowe dochody przeznacza na obniżkę czynszu ... Czy w tym szaleństwie jest metoda?

Trudno mi oceniać jakie są intencje tych którzy podejmują takie właśnie decyzje w sytuacji rozpędzonej gospodarki. Z ekonomicznego punktu widzenia sytuacja jest następująca. Polska gospodarka rozwija się obecnie bardzo szybko, w niektórych momentach nawet szybciej od swych możliwości. Jeśli przez kilka kwartałów tempo wzrostu gospodarczego będzie szybsze niż pozwala na to potencjał naszej gospodarki to nastąpi tak zwane przegrzanie. Obecnie polska gospodarka rozwija się dzięki szybkiemu wzrostowi konsumpcji i inwestycjom. Wzrost konsumpcji jest bardzo wysoki i wynika ze wzrostu płac, wzrostu zatrudnienia, akcji kredytowej i transferów od naszych rodaków pracujących zagranicą. W ciągu ostatnich kliku miesięcy płace rosną w tempie 8 – 9%, a jeszcze 2 lata temu ten wzrost wynosił 2-3%, kredyty dla gospodarstw domowych rosną w tempie 40% rocznie. I w tym właśnie momencie rząd dolewa oliwy do ognia – obniżka składki to wyższe płace netto, obniżka podatków i wprowadzenie ulg na dzieci daje ten sam efekt. W ten sposób przegrzewa się gospodarkę – konsumujemy szybciej niż wytwarzamy. Skutkiem ubocznym przegrzanej gospodarki jest wyższa inflacja. NBP rozpoczął już cykl podwyżek stóp, a działania rządu podwyżki stóp przyspieszają. Przegrzanie gospodarki musi oznaczać wyższą inflację. Wyższa inflacja – wyższe stopy procentowe – wyższe stopy wyhamowanie konsumpcji - a to oznacza wolniejszy wzrost. To wszystko oczywiście będzie następowało z opóźnieniem, tak więc koszty obecnie podejmowanych działań zobaczymy w 2009 lub 2010. Wtedy kiedy Polska będzie musiała przyspieszać inwestycje związane z EURO 2012… W tym szaleństwie jest jakaś metoda – obecnie podejmowane działania przyspieszą wzrost na krótką metę, ale z problemem przegrzania będzie borykał się już przysłuży rząd, mając znaczne zobowiązania wydatkowe wynikające m.in. z EURO 2012 i problem z wypełnieniem kryteriów z Maastricht zarówno deficytu jak i inflacji ….

*tekst ukazał się w najnowszym wydaniu miesięcznika Forbes
2007-06-28 10:03
Polskie wpisy ekonomia, gospodarka, finanse Komentarze (3)

Komentarze

2007-10-28 11:46:05 | *.*.*.* | Engelbert
Re: Czy w tym szaleństwie jest metoda?* [2]
Ekonomia ekonomią i tu Pan może ma rację. Jest jeszcze jednak polityka, która
niemiłosiernie zniszczy Pana i PO za anulowanie obniżki składki rentowej. Co się stanie,
gdy mimo protestów społecznych to _podwyższenie_ _podatków_ zostanie uchwalone? Chyba
jasne, że Prezydent to zawetuje i po raz pierwszy w swojej kadencji zyska nowych
zwolenników. Czy o to chodzi, żeby dać Prezydentowi szansę odbicia się od dna? Czy chodzi o
to, żeby za 4 lata znów rządził duet panów K+K? Ja tego nie chcę. Dlatego lepiej niech PO
zrezygnuje z budowy kolejnego Ministry of Silly Walks. Ode PO oczekuję

1. wierności obietnicom wyborczym (bo czuję się teraz głupio, gdy ktoś mnie pyta na kogo
głosowałem, jeszcze parę dni temu bez zmrużenia oka odpowiadałem, że na PO).

2. zlikwidowania szansy powrotu Bliźniąt do władzy (a już PO zaczeła na to pracować).

Te dwa procent składki, które wspólnie z moim pracodawacą dopłacimy do programu PO nie ma
dla mnie wielkiego znaczenia, natomiast jestem wściekły, że PO po kilku dniach d wyborów
zaprzecza swojemu programowi i daje szansę na powrót złego snu, jakim były rządy
Kaczyńskich. skomentuj
2011-05-22 11:54:47 | *.*.*.* | konta oszczędnościowe.
Duetu już nie ma ale (i jako człowiek oczywiście boleję nad tragedią) ale jak pragmatyk
obawiam się że gdy PiS dojdzie teraz do władzy to będzie jeszcze gorzej niż za
poprzednich ich rządów. skomentuj
2008-10-16 10:28:12 | *.*.*.* | kredyty!
Dołączam się do głosu Engelbert'a
Podrawiam skomentuj