29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

W zeszłym tygodniu dług portugalski znów musiał kupować Europejski Bank Centralny. To prawdopodobnie kwestia tygodni kiedy Portugalia będzie zmuszona poprosić o pomoc finansową z Europejskiego Funduszu Stabilności. EBC kupuje obligacje Portugalii po to aby nieufność inwestorów nie przeniosła się na sąsiada, czyli na Hiszpanię.  Ale Europa nie może sobie pozwolić aby co kilka tygodni EBC interweniował aby uspokoić inwestorów o bezpieczeństwie systemu finansowego Europy. Podobnie jak Grecja czy Irlandia, Portugalia nie będzie w stanie spłacić swego obecnego zadłużenia.  A nerwowość co do przyszłości Portugalii przenosi się coraz bardziej na nasz region.

Dzisiaj rynek finansowy wyjątkowo nerwowo reaguje na jakiekolwiek sygnały wskazujące na problemy fiskalne jakiegoś kraju. Takie wyczulenie inwestorów jest naturalne – prawdopodobieństwo restrukturyzacji długu oznaczać będzie dla zaangażowanych w papiery danego kraju ryzyko utraty znacznej części zainwestowanych pieniędzy.  Jednocześnie inwestorzy jak zawsze poszukują takich miejsc gdzie można uzyskać wyższą stopę zwrotu niż na uważanych za bezpieczne papierach amerykańskim czy niemieckich. Poszukują więc takich lokalizacji, gdzie relatywnie wysoka stopa zwrotu będzie połączona z perspektywą malejącego ryzyka. Takimi papierami jeszcze do niedawne były obligacje portugalskie czy irlandzkie. Rynek brał pod uwagę, że inwestowanie w nie wiąże się z większym ryzykiem, w związku z czym rentowność emitowanych przez te państwa obligacji była wyższa niż w Niemczech. Jednocześnie większość inwestorów, niestety zachęcanych przez polityków europejskich wierzyło, że krajom tym nie grozi bankructwo. Że jakoś to będzie. Politycy przez ostatnie kilka miesięcy zaklinali, że nie wchodzi w rachubę upadek państwa ze strefy euro. Zapewne sami w to wierzyli. Ale rynek w dłuższym okresie właściwie i na zimno ocenia prawdopodobieństwo realizacji takich zapewnień. Dług Grecji ani Irlandii nie ma szans być przez te kraje spłacony nawet przy umiarkowanie optymistycznych założeniach. Tak więc zapewnienia polityków, że poradzą sobie z problemami fiskalnymi bez realnych działań mało znaczą. Trzeba o tym pamiętać!

Jak już wcześniej wspomniałem inwestorzy poszukują takich miejsc do inwestowania w których jest oferowana relatywnie wysoka stopa zwrotu przy małym lub też malejącym ryzyku. Na tle strefy euro czy Stanów Zjednoczonych taką pozycję w ostatnim roku zajęły kraje emerging markets. Większość tych krajów osiąga imponujące tempa wzrostu, ich sytuacja fiskalna jest znacznie lepsza niż w Europie, a perspektywy wzrostu na kilka najbliższych lat niezłe. Po drugiej stronie równania znajduje się FED wciąż pompujący pieniądze w gospodarkę, które gdzieś przecież trzeba lokować. Stąd olbrzymi napływ w ostatnich miesiącach kapitału na rynki wschodzące i na rynki surowcowe. Wysokie ceny surowców na świecie nie mogą być tłumaczone wyłącznie silnym wzrostem azjatyckim i suszą w Rosji. W istotnej części winę za dzisiejsze ceny ponosi FED używający pracy drukarskiej. Dodatkowo ten trend wyznaczany przez FED wspiera także niepewność panująca w strefie euro. Ale taka nierównowaga nie będzie trwać wiecznie. Wysokie ceny surowców i żywności hamują wzrost gospodarczy w krajach rozwijających zarówno poprzez wyższe koszty produkcji jak i przez podwyżki stóp procentowych. Te z kolei w krótkim okresie będą prowadzić do wzrostu wartości walut wschodzących wobec euro czy dolara, osłabiając tym samym konkurencyjność eksportową rynków wschodzących. Relatywna poprawa sytuacji gospodarczej w USA czy też twarde decyzje w strefie euro mogą przechylić atrakcyjność znów w kierunku bardziej stabilnych gospodarek. Pierwsze oznaki tego procesu obserwowaliśmy ostatnio. Jak odwrót ten się pogłębi kwestie fiskalne w decyzjach inwestorów mogą mieć kluczowe znaczenie.

Napływ kapitału na polski rynek akcji i obligacji w zeszłym roku był spory. Od początku 2010 do stycznia udział inwestorów zagranicznych w polskich obligacjach zwiększył się z 78 mld złotych do 124 mld złotych. Na rynku akcji napływ ten był znacznie większy. Odpływ części tych pieniędzy byłby bardzo bolesny. A wizerunek naszego kraju choć wciąż dobry na tle Europy dzisiaj jest mniej atrakcyjny niż kilka miesięcy temu. Przede wszystkim dlatego, że dług publiczny w relacji do PKB nadal rośnie. Dodatkowo pojawił się nowy czynnikiem jakim jest niepewność wyniku wyborczego. A niepewność to zawsze wyższe ryzyko. Na razie pozostaje nam trzymać kciuki za Portugalię.

2011-02-16 12:03
Polskie wpisy Komentarze (2)

Komentarze

2011-03-07 09:45:40 | *.*.*.* | chwilówki bez bik
Re: Dług Portugalii jest też polskim problemem [1]
Nie wchodząc konkretnie na temat sympatii i antypatii oraz opinii polityczno-gospodarczych,
jakiś ekstremizm w tym zakresie już chyba nam nie grozi i zagraniczni inwestorzy wiedza o
tym. skomentuj
2012-05-20 00:51:04 | *.*.*.* | tanie loty
Portugalia jest zaraz w kolejce po Hiszpanii. skomentuj