29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Felieton ukazał sie w dzienniku "Rzeczpospolita" w dniu 24.07.2008

Sejmowa debata o drożyźnie jest najlepszym sposobem aby ceny w Polsce były jeszcze wyższe. Debaty, w których słowem przewodnim jest „drożyzna” wzniecają tzw. oczekiwania inflacyjne. Wzbudza się bowiem w Polakach przekonanie, że oto mamy do czynienia z niesamowitym wzrostem cen. W społeczeństwie wzrośnie bowiem przekonanie, że wysoka inflacja jest nieuchronna, a więc trzeba żądać podwyżek płac w skali ją uwzględniającej. Ten mechanizm jest dobrze znany w ekonomii – wskutek nadmiernego wzrostu płac rosną koszty wytwarzania dóbr i usług, co w konsekwencji przekłada się na wyższe ceny produkowanych towarów. A to właśnie jest inflacja. Tak więc debaty, z użyciem populistycznych haseł, zamiast sprzyjać obniżeniu inflacji, mogą ją tylko nakręcić.

Na pytanie kto jest odpowiedzialny na inflację w Polsce można udzielić tylko jednej odpowiedzi: NBP. Niemniej znaczna część przyrostu inflacji w Polsce wynika z globalnych trendów - światowego wzrostu cen żywności i energii. Na tle innych krajów europejskich nasza inflacja nie jest najwyższa. W strefie euro wynosi 4 procent, w Czechach i na Węgrzech 6,7 procent, w Słowacji 4,3%, w USA 5 procent. To porównanie jest po to aby uświadomić, że tzw. drożyzna nie jest tylko polskim zjawiskiem. Ale to od nas zależy czy nasza inflacja będzie utrzymywać się w podobnych relacjach do poziomów europejskich czy też doprowadzimy do znacznego jej odbicia w górę. O to nietrudno, choćby wskutek nadmiernego wzrostu płac np. w sferze budżetowej czy też nakręcanie oczekiwań inflacyjnych. Po stronie NBP sytuacja jest o tyle prostsza, że ma on jeden główny instrument jakim są stopy procentowe. Jeśli negatywne zjawiska globalne nie wykażą tendencji spadkowej w najbliższym czasie, to Rada Polityki Pieniężnej nie będzie miała innego wyjścia jak tylko dalej podwyższać stopy procentowe.

Po stronie rządu wymieniłbym kilka zadań, które w najbliższym czasie mogą sprzyjać niższej inflacji. Są to: deregulacja gospodarki, szczególnie rynku pracy, powstrzymanie żądań znacznych podwyżek płac w sektorze publicznym, likwidacja wcześniejszych emerytur, co zwiększy w przyszłości podaż pracy. Jest to też działanie na rzecz ograniczania wspólnej polityki rolnej która sztucznie podtrzymuje wysokie ceny żywności w Europie oraz otwarcie polskiego rynku pracy dla naszych sąsiadów ze Wschodu. Otwarcie rynku pracy dla Ukraińców byłoby działaniem dającym najszybsze korzyści dla polskiej gospodarki. Nie widzę powodu dlaczego Donald Tusk nie mógłby się stać drugim Tony’m Blair’em, który cztery lata temu otworzył rynek pracy dla Polaków, co ograniczyło presję płacową w Wielkiej Brytanii i przyczyniło się do zwiększania potencjału angielskiej gospodarki.

2008-07-24 11:44
Polskie wpisy Komentarze (2)

Komentarze

2008-07-25 14:01:12 | *.*.*.* | Erelci
Re: Dyskusja o drożyźnie sprzyja inflacji [1]
Myślę, że ta debata nie będzie miała większego wpływu na wzrost cen. A rząd faktycznie
wiele by mógł zdziałać, ale jak na razie kiepsko mu idzie...

Pozdrawiam skomentuj
2011-05-14 10:28:56 | *.*.*.* | profinan
Problemem zwykle jest to że skuteczne działania uzdrawiające niosą jakieś skutki
uboczne, przejściowe. Ludowi się to nie podoba a opozycja podbija wówczas bębenek. skomentuj