29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

  

Rok 2011 był znacznie lepszy od średniej prognoz rynkowych. W Europie kolejne kraje traciły punkty ratingowe, nad rynkami wisiało ryzyko bankructwa Grecji, a kolejni wpadali w spiralę coraz wyższych rentowności obligacji. Na tym tle Polska jawiła się jako oaza spokoju ze wzrostem gospodarczym na poziomie 4.2%.  Stało się tak m.in. dzięki sile niemieckiego eksportu, z którym jest ściśle powiązany jest nasz eksport. Polska bowiem jest obecnie wielkim zapleczem produkcyjnym dla niemieckich eksporterów, a tym samym silnie uzależniona od wahań popytu na towary produkowane przez naszych zachodnich sąsiadów. Dodatnia, dwucyfrowa dynamika polskiego eksportu  wspierała również polski przemysł, który wzrósł w zeszłym roku o ponad 6 procent. Dodatkowo wzrost gospodarczy wspierały inwestycje publiczne i - co najważniejsze -  przyrost  inwestycji prywatnych. Wszystkie te elementy były nadal obecne we wzroście na początku tego roku ale z mniejszą siłą. W sumie ten pierwszy kwartał 2012 nie był jeszcze najgorszy, ale dane opublikowane w zeszły czwartek wskazują wyraźnie na objawy spowolnienia. Wielu zadaje sobie zapewne pytanie, co takiego się stało, że zwalniamy.

 

Wielu ekonomistów przestrzegało przed wolniejszym tempem rozwoju gospodarczego w tym roku. O ile statystyki za pierwszy kwartał pokazują dopiero pierwsze oznaki gorszej koniunktury, o tyle publikacje w kolejnych kwartałach będą znacznie słabsze niż to co zaobserwowaliśmy na początku roku. Wpłynie na to kilka czynników. Zacznijmy od świata zewnętrznego: poważna recesja na Południu Europy, lekka recesja w całej strefie euro, niewielki (ale i tak niezły jak na otoczenie) wzrost gospodarczy w Niemczech. Niemcy eksportują do strefy euro 40 procent swego eksportu, tak więc spowolnienie w Europie przełożyło się już na wyhamowanie niemieckiego eksportu, a co za tym idzie również polskiego. Najbliższą przyszłość widać już w danych dotyczących zamówień eksportowych, które w Niemczech osiągają już lekko ujemną dynamikę. Zwalniający eksport ograniczył wzrost polskiej produkcji przemysłowej, dlatego m.in. przyrost jej wartości dodanej zmalał z poziomu 6.6% w ostatnim kwartale 2011 roku do 3.4% w pierwszym kwartale tego roku.

 

Kolejnym - i tak naprawdę najważniejszym - elementem jest niska dynamika konsumpcji prywatnej, która i tak pozostanie w najbliższych kwartałach głównym motorem wzrostu. Wystarczy tylko zauważyć, że konsumpcja wniosła do wzrostu w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku w przybliżeniu tyle samo co inwestycje i eksport netto razem wzięte. Wniosła więc relatywnie wiele, ale znacznie mniej niż w pierwszych trzech kwartałach zeszłego roku. Wtedy co kwartał kontrybucja spożycia indywidualnego wahała się w okolicach 2  punktów procentowych, podczas gdy ostatnio było to tylko 1.4 pp. Nie ma się jednak co dziwić, płace rosną prawie w tempie inflacji, pieniądz jest droższy (głównie w wyniku wzrostu marż na rynku bankowym a nie podwyżce stóp przez RPP), a zatrudnienie nie przyrasta. Jak na razie podtrzymują nas inwestycje publiczne, a uwzględniając ostatnie szaleństwa z budową A2 można spodziewać się, że w drugim kwartale ich wpływ na wzrost gospodarczy pozostanie nie mniejszy niż dotychczas. A po Euro 2012 to już tylko w dół.

 

Najbardziej jednak rozczarowały inwestycje prywatne. Po tym jak w zeszłym roku z kwartału na kwartał poprawiała się ich dynamika, osiągając w ostatnim kwartale poziom 9.7%, dane za kwartał pierwszy tego roku na poziomie 6.7% mocno rozczarowały.  Przeciętna polska firma jest nadpłynna, ma dość wysokie wykorzystanie mocy produkcyjnych, wydawać się więc mogło, że jedyne co można w takim warunkach robić to zwiększać inwestycje, po tym jak przed ponad 1.5 roku w latach 2009 – 2010 notowały one negatywną dynamikę. Niestety, często powtarzający się wątek niepewności, szczególnie wynikającej z niestabilności w strefie euro, jest głównym czynnikiem zwiększającym konserwatyzm i ostrożność inwestorów. A inwestycje prywatne są kluczowe dla wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie. To one zwiększają produktywność gospodarki, to one tworzą miejsca pracy, to tam właśnie pojawia się innowacyjność. Dziś kluczowym czynnikiem niepewności są turbulencje w strefie euro, czego pochodną jest wysoka zmienność na rynku walutowym i surowcowym. Nie bez znaczenia jest też nieumiejętność wykorzystania przez władze publiczne instrumentu jakim jest partnerstwo publiczno prywatne. Na naszym małym podwórku w tym okresie zawirowań powinniśmy zwiększać stabilność polskiej gospodarki. Czyli obniżać dług, zwiększać jej konkurencyjność poprzez prywatyzację i deregulację i minimalizować niepotrzebną zmienność i nieprzewidywalność. Byłaby wtedy szansa aby trochę zachęcić naszych przedsiębiorców do inwestowania. Bo bez tego gospodarka zwolni bardziej niż w pesymistycznych wariantach rządowych prognoz.

 

2012-06-05 14:41
Polskie wpisy Komentarze (1)

Komentarze

2012-06-05 21:08:36 | *.*.*.* | handel emisjami
Re: Jak bardzo spowolni polska gospodarka [0]
Szkoda jedynie ze to zaplecze produkcyjne dla niemieckiego eksportu produkuje raczej
nieskomplikowane towary i uslugi co wpływa na wysokość średniej płacy skomentuj