29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Najbardziej niebezpieczna dla gospodarki jest spirala narastającego długu. Czym się może skończyć niekontrolowany wzrost długu publicznego widać najlepiej na przykładzie Grecji i Węgier. Wysoki dług publiczny najbardziej boli w okresie spowolnienia gospodarczego, gdy spadają nagle dochody a politycy mają skłonność wspierać zwalniającą gospodarkę dodatkowymi wydatkami. Inwestorzy wraz z nagłym w takim wypadku wzrostem deficytu i potrzeb pożyczkowych państwa żądają wyższych odsetek za pożyczone pieniądze, co jeszcze bardziej pogłębia i tak trudne problemy finansowe kraju. Dlatego też walka z nadmiernym długiem i wysokim deficytem musi być zawsze priorytetem każdego rządu.

Nie można więc zarzucać naszemu rządowi, że działa na szkodę gospodarki. Znacznie gorsze byłoby bowiem utrzymanie wysokiego deficytu i dalsze narastanie długu. Biorąc pod uwagę fakt, że w tym roku dług publiczny do PKB osiągnie poziom około 53%, za pewne można uznać, że w 2011 roku -przy nieznacznie niższym deficycie budżetowym niż tegoroczny - dług do PKB przekroczy poziom 55%. A po tym przekroczeniu rząd z mocy ustawy zobowiązany jest do przeprowadzenia głębokich cięć. Przykłady innych krajów pokazują, że zwykle w roku wyborczym rządy decydują się na utrzymanie status quo, uznając za cel główny jak najlepszy wynik w wyborach. Wynik w wyborach nie jest pewny i może się tak zdarzyć, że to obecna opozycja będzie zmuszona po przejęciu władzy dokonywać radykalnych cięć. Tak właśnie było ostatnio w Grecji gdzie obecny rząd ponosi konsekwencje działań poprzednich, w tym przede wszystkich poprzedniego, który doprowadził Grecję do bankructwa podejmując bardzo kosztowne działania chcąc walczyć z kryzysem.

Nie można więc zarzucać rządowi, że działania które podejmuje nie są w interesie polskiej gospodarki. Znacznie gorszym rozwiązaniem byłoby nicnierobienie i czekanie na kolejny rok. Zmniejszanie deficytu poprzez podwyżkę podatków jest często spotykanym rozwiązaniem, choć raczej tego typu działania dokonywane są wraz z równoległym obniżaniem wydatków i raczej w krajach których sytuacja finansowa jest już „nad przepaścią”. Polska ma sytuację trudną, ale znacznie lepszą niż kraje PIGS, czy nawet przeciętny kraj europejski. Ale dane te są złudne, gdyż już obecnie większość krajów Europy ogłosiła głęboko idące pakiety redukujące deficyty. Polska niepodejmując żadnych działań w roku 2011 mogłaby się znaleźć już nie poniżej średniej, ale wśród krajów z najwyższą dynamiką przyrostu długu.

Redukcja deficytu jak najbardziej, tylko dlaczego mamy się skupiać się na stronie dochodowej budżetu? Polska jest w takiej sytuacji finansowej, że do zredukowania deficytu w roku 2013 do poziomu 3% PKB wystarczyłyby działania redukujące wydatki. Takich też działań spodziewano się po wygranych wyborach prezydenckich. Polska jest krajem gdzie znaczna część wydatków socjalnych jest źle adresowana, nie trafia wyłącznie do osób do których powinna być skierowana. Najlepszym tego przykładem jest becikowe czy też ulga podatkowa na dzieci. Działania po stronie wydatkowej są niezbędne nie tylko dlatego, że deficyt jest za wysoki, ale przede wszystkim dlatego, że w polskich wydatkach państwowych wciąż wiele jest marnotrawstwa i nieefektywności. Między innymi z tego właśnie wynika niska konkurencyjność naszej gospodarki. 

Trudno nie zgodzić się więc ze stwierdzeniem, że proponowane przez rząd działania są swego rodzaju sposobem na kupienie czasu. Problem długu do PKB prawdopodobnie nie będzie już straszył w roku 2011, ale przecież w kolejnych latach problemy strukturalne będą nadal narastały. Przy jakimkolwiek spowolnieniu gospodarczym znów zagrozi nam spirala rosnącego długu. Tyle że wtedy nie będzie można jej neutralizować tak jak teraz przychodami z prywatyzacji. Dobrze, że rząd stara się zapobiec nas przed kryzysem w rodzaju węgierskiego, szkoda że nie dokonuje tego strukturalnie ale tymczasowo.

2010-08-04 09:59
Polskie wpisy Komentarze (4)

Komentarze

2010-08-05 14:59:17 | *.*.*.* | Kuba_C
Re: Najgorszy jest narastający dług [0]
A ja myślę, że jeśli się ma do wyboru doraźne skupienie się na stronie dochodowej, żeby
wygrać wybory i zrobić na początku następnej kadencji parlamentu sensowne reformy po
stronie wydatkowej albo na kilka miesięcy przed wyborami zdecydować się na reformy
niezbędne, ale uderzające w konkretne grupy społeczne i w konsekwencji oddać władzę PISowi
lub polskiemu Zapatero ;) ... to chyba obecna decyzja rządu nie była głupia!
Owszem, na pierwszy rzut oka wydaje się ona krótkowzroczna, ale jest chyba dokładnie
odwrotnie.
Nie można zapominać również o tym, że projekty unijne są "współfinansowane" przez Unię
Europejską, a to oznacza, że w obecnych budżetach na ten cel trzeba przeznaczyć spore
środki. Po 2013 UE już taka szczodra dla nas nie będzie, a co za tym idzie - budżet będzie
mniej dokładał ;) Poza tym cały czas nie ma dezyzji w sprawie sposobu liczenia deficytu w
kontekście OFE - rząd pewnie również liczy na pozytywną decyzję w tej sprawie.

Oczywiście zgodzę się, że można było "przy okazji" zrezygnować z becikowego (nic to nie
daje, w żaden sposób nie wpływa na decyzję o chęci posiadania dzieci, finansowo to też
kropla w morzu potrzeb rodzica). Natomiast ulgi na dzieci to - w naszej sytuacji
demograficznej - akurat bym się nie czepiał. Nie wiem jak to się ma do możliwości budżetu
(zapewne "słabo"), ale generalnie uczciwie to by było tak, że dzieci powinny wchodzić do
rozlicznia (obniżając podstawę opodatkowania). Taki system być może wpłynąłby korzystnie na
dzietność. skomentuj
2010-08-04 13:38:54 | *.*.*.* | kalioo
Re: Najgorszy jest narastający dług [0]
Jest zapowiedź reform ze strony premiera w pakiecie kilkudziesięciu ustaw od strony
wydatkowej, przypuszczalnie na okres jesieni, pytanie czy w ciagu roku ekipa rządząca
będzie w stanie stworzyć pakiet reform strukturalnych? i czy podejmie się reform trudnych,
odnoszacych się do poszczególne grup społecznych?
Najgorsze perspektywy niesie ze sobą widmo stagnacji w najbliższych latach... skomentuj
2010-08-04 11:05:04 | *.*.*.* | Paweł Baranowski
Re: Najgorszy jest narastający dług [1]
Możliwości pokrywania deficytu zwiększaniem podatku VAT skończą się w 2013 roku, gdyż jak
wiadomo w założeniach Planu Finansowego przyjeto mozliwość zwiększania VAT-u z poziomu 22%
o 1 pkt. procentowy rocznie, aż do osiagnięcia maksymalnej stawki określonej przepisami UE
czyli do 25 %. Później nastanie konieczność reformowania strony wydatkowej budżetu, albo
najgorsza z możliwych alternatywa sięgania do zwyżki podatków dochodowych. Liczę jednak, że
do kolejnych regulacji zwiększających obciążenia podatkowe nie dojdzie, ale praktyka
pozkazuje, że moje nadzieje są złudne.... skomentuj
2010-08-05 13:44:10 | *.*.*.* | RoBo_invest
Obawiam sie, ze inteligencja (jak sie reklamowali przed wyborami) z PO na nic
madrzejszego nie wpadnie niz podwyzka VATu, podatku dochodowego, skladki rentowej, itp. skomentuj