29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Wiek emerytalny stał się głównym wyzwaniem w większości krajów europejskich. Obecny kryzys fiskalny unaocznił słabość wielu gospodarek, które nie mają prostych rezerw generowania dodatkowych dochodów. A w niedalekiej przyszłości sytuacja demograficzna problemy fiskalne jeszcze pogłębi. Społeczeństwa europejskie się starzeją, a na emerytury przechodzi pokolenie powojennego wyżu demograficznego. Coraz więcej środków publicznych będzie trzeba więc przeznaczać na emerytury, nie wspominając o rosnących wydatkach na ochronę zdrowia i związanych z opieką osób starszych.

Demografia jest dość dobrze przewidywalna. Znając obecną strukturę demograficzną społeczeństwa, okres trwania życia, szacując tempo jego poprawy, można ocenić skalę przyszłych wyzwań demograficznych. Oczywiście tego typu szacunki, jak zawsze, oparte są na pewnych założeniach, choćby takich, że skala migracji do krajów europejskich znacznie nie wzrośnie. Będąc świadomymi wyzwań demograficzno-fiskalnych można albo udawać, że ich nie ma - uznając że jest to zmartwienie przyszłych rządów - lub też w sposób odpowiedzialny informując ludzi o problemie zmierzyć się z tym wyzwaniem przede wszystkim podnosząc wiek emerytalny. Można podnosić wiek emerytalny tak jak Niemcy, zapowiadając to z wyprzedzeniem, stopniowo podwyższać moment przejścia na emeryturę, zrównując jednocześnie wiek kobiet i mężczyzn. Dla przypomnienia w Niemczech począwszy od 2012 roku wiek emerytalny będzie stopniowo wydłużany, równy dla kobiet i mężczyzn i będzie wynosił docelowo 67 lat. Innym wariantem podnoszenia wieku emerytalnego jest wariant grecki, gdzie przez lata wmawiano ludziom, że przywilej wcześniejszego przechodzenia na emeryturę się należy, a teraz w wyniku kryzysu Grecy zmuszeni są podwyższać wiek emerytalny skokowo. Nawet we Francji, która w Europie jest ostoją rozwiązań socjalnych rząd ostatnio przyjął projekt zmian wieku emerytalnego proponując podwyższenie go o dwa lata z obecnych 60 do 62 lat.

W Polsce w 1999 roku przeprowadziliśmy jako jeden z pierwszych w Europie krajów zmianę systemu emerytalnego wiążąc ściśle wiek przechodzenia na emeryturę z sumą wpłaconych składek i momentem zakończenia aktywności zawodowej. Dzięki temu powstał system mocno promujący dłuższą aktywność i późniejsze przechodzenie na emeryturę. Niestety doświadczenia światowe pokazują, że nawet tak silne bodźce nie działają. Wielu z nas woli przysłowiowego wróbla w garści niż gołębia na dachu. Innymi słowy lepsza niższa emerytura teraz niż wyższa, tyle że za kilka lat. Nie umiemy sami oszacować szansy naszego dożycia późniejszego wieku emerytalnego, nie mamy pewności, czy przez kolejne kilka lat nadal będziemy mieli pracę itd. Tego typu dylematy powodują, że nie zdecydowano się wprowadzić w pełni elastycznego wieku emerytalnego i przyjmuje się, że minimalny wiek przechodzenia na emeryturę jest niezbędny. Gdyby wiek emerytalny był w pełni elastyczny istniałoby ryzyko, że osoby przechodzące bardzo wcześnie na emeryturę znalazłyby się w końcu na garnuszku państwa. Nie będą one bowiem w stanie z tej wyjątkowo niskiej (ale bardzo długo pobieranej) emerytury pokryć minimum podstawowych potrzeb.

Dlatego również w Polsce nie możemy się oszukiwać i wierzyć, że zachęty do późniejszego przechodzenia na emeryturę rozwiążą problem. Nie rozwiążą i dlatego już dzisiaj powinniśmy rozpocząć podwyższanie minimalnego wieku emerytalnego. Mamy znacznie lepszą sytuację demograficzną niż średnia europejska, gdyż pokolenia wyżu stanu wojennego będą pracować na emerytury wyżu powojennego. W innych krajach Europy nie ma wyżu demograficznego lat 80-tych. Ale w Polsce efektywny wiek przechodzenia na emeryturę jest wyjątkowo niski. Średnio dla mężczyzn wynosi on ok. 61 lat a dla kobiet ok. 58 lat. Jest to wynik zarówno niskiego wieku emerytalnego jak i wielu przywilejów. Co więcej pracodawcy zmuszają często kobiety osiągające wiek emerytalny do przechodzenia na emeryturę pomimo ich chęci dalszej aktywności zawodowej. Nie ma co ludziom tworzyć iluzji – nie ma innego wyjścia jak podwyższanie wieku emerytalnego przy jednoczesnym jego zrównaniu dla obu płci. Im wcześniej to zaczniemy robić tym bardziej akceptowalne będzie społecznie. Najgorzej jak dziś będziemy zapewniać, że nie ma takiej potrzeby a jutro skokowo wiek emerytalny podwyższymy.

2010-07-22 15:41
Polskie wpisy Komentarze (3)

Komentarze

2010-07-27 13:48:53 | *.*.*.* | Agoń
Re: Nie oszukujmy społeczeństwa [0]
Panie Ryszardzie,

Mam 33 lata całkiem dobrze mi się powodzi, ale przez to budżetowe bydło i ich pupilków w
tzw. togach ani myśli mi się mieć dzieci, nie mam zamiaru stać się alimentacyjnym
zakładnikiem, a temu ten zdziczały budżetowy system tylko służy, okazja czyni z polek
złodziejki.

Pozdrowienia
PJ skomentuj
2010-07-23 17:52:40 | *.*.*.* | RoBo_invest
Re: Nie oszukujmy społeczeństwa [0]
Trzeba sobie rowniez zdawac sprawe, ze podwyzszenie wieku emerytalnego zaskutkuje wiekszym
bezrobociem wsrod mlodych ludzi. skomentuj
2010-07-23 00:45:54 | *.*.*.* | jaceknowicki
Re: Nie oszukujmy społeczeństwa [0]
Emerytury.
Czy są potrzebne?
Raczej tak. Przynajmniej dla znacznej części społeczeństwa. Chodzi oczywiście o tą część,
która z różnych względów, nie jest w stanie zgromadzić środków, które mimo braku aktywności
zarobkowej, są niezbędne do utrzymania się przy życiu, bez angażowania pomocy: rodzinnej,
społecznej charytatywnej i innego rodzaju. Zdrowy rozsądek podpowiada, że bez emerytury nie
da rady.
Część sobie poradzi sama, bez uregulowań ogólnych. Ale to będzie zawsze mniejszy, lub
większy margines.
Jakie?
Co najmniej takie, aby podstawowe potrzeby życiowe mogły zostać z nich pokryte. W
przeciwnym wypadku powstaje fikcja. Polska ma tu duże osiągnięcia: wielu emerytów otrzymuje
świadczenia, które nie spełniają tego warunku. Fikcja jest dopuszczalna w sztuce i
dziedzinach pokrewnych. W życiu przegrywa z rzeczywistością.
W jakim wieku?
To fundamentalne zagadnienie. Tu też trzeba unikać fikcji. Działalność zarobkowa powyżej
70-ki, to margines. Nie warto poważnie zastanawiać się nad wydłużaniem wieku przechodzenia
na emeryturę ponad tą granicę. Poniżej 60-ki to demoralizująca niegospodarność zasobami
ludzkimi. Niezależnie od tego, że uprawianie niektórych zawodów, czy sprawowanie niektórych
funkcji przez osoby po 60-ce jest nieracjonalne. W niektórych przypadkach niektóre osoby
powinny być delegowane do innych zadań, lecz nie wysyłane na emerytury. Kobieta, czy
mężczyzna? Bez znaczenia. Różnimy się zasadniczo. Ale zdolność do świadczenia pracy jest
podobna. Szkoda temu poświęcać więcej uwagi.
Czy wprowadzać „sztywne” ustalenie wieku? Np. 62, 65 czy 67? Chyba nie. Bo tu
już zaczynają odgrywać znaczną rolę, cech osobnicze. Potrafimy sobie wyobrazić 70-latka
doskonale konkurującego z 60-latkiem. Z różnych względów. Czy wynagradzać dłużej
pracujących? Np. do 70-ki. Oczywiście tak. Zachęta jest potrzebna, a okres składkowy MUSI
mieć odzwierciedlenie w wysokości świadczeń. Dłużej płaci składkę i poźniej pobiera
świadczenie, to świadczenie musi być wyższe. Społeczne korzyści wydają się być oczywiste.
Teza, że staruszkowie będą blokować miejsca pracy młodzieży, jest na tyle racjonalna, na
ile pomysł wprowadzenia zakazu zawierania małżeństw gdzie różnica wieku oblubionych
przekracza np. 30 lat. Sytuacje, gdy emerytem staje się osoba poniżej 60-ki powinny być
albo wykluczone, albo ograniczone do kilku procent populacji, gdyż w przeciwnym wypadku
wracamy do fikcji, a to prowadzi do budowy maszyny, która nie ma prawa się kręcić.
Formuła prawna?
Musiała by mieć formę subkonstytucji lub rozszerzenia konstytucji już istniejącej.
Przyjętej w referendum z obowiązkowym udziałem (np. dotkliwa grzywna za brak udziału). Po
co? Po to, żeby polityczny koniunkturalizm nie mógł wypaczyć tak zawartej umowy ogółu
społeczeństwa i spowodować powrotu do fikcji.
Wysokość świadczeń.
Matematyczne wyliczenie. Zero fikcji. Minimalna składka, musi dać przy założeniu
35-letniego okresu składkowego minimalne (patrz początek wywodu) świadczenie. Inaczej
dochodzimy znowu do fikcji.
Przywileje. Odstępstwa.
Niedopuszczalne. Skomplikowane. Niesprawiedliwe. Sprzeczne z konstytucją i zdrowym
rozsądkiem. Prowadzące do napięć. Wreszcie znowu fikcja.
Z czego finansować?
Najbardziej ciekawe pytanie. I najtrudniejsze zarazem. Nie ma wątpliwości, że wysokość
minimalnego świadczenia jest wyliczalna. Przeciętny okres składkowy, też jest wyliczalny.
Może 30, może 35-lat, może coś podobnego. Ekonomiści, choć uprawiają pseudonaukę potrafią
zapewne to wyliczyć. Wychodzi z tego matematycznie minimalna składka i MUSI być przez
potencjalnego emeryta zapłacona. Przez niego. Z czego? Z jego zarobków. Ktoś powie, ale
jeden czy drugi za mało zarabia. No właśnie. Nie da się uniknąć wprowadzenia minimalnej
stawki wynagrodzenia. Do tej pory panuje w tym zakresie fikcja. Pracodawcy muszą przyjąć za
podstawowe uwarunkowanie działalności gospodarczej fakt, że nie da się zatrudnić pracownika
za mniej niż X. Pozostaje im wybór: płacić więcej, nie płacić w ogóle (nie zatrudniać),
wymagać od pracownika ciężkiej pracy i mądrze nią gospodarować itp. ale nie jest możliwe
kupowanie pracy za kwotę, która pracownikowi nie może dać szansy zaspokojenia podstawowych
potrzeb. Własnych. Nie wspominając już o utrzymaniu rodziny. Nie chodzi wcale o jakieś
socjalistyczne idee. Chodzi o skonstruowanie maszyny, która ma szanse działać. Inaczej
fikcja; tak jak dzisiaj na rozmowach kwalifikacyjnych: szukamy osoby po trzech fakultetach,
znającej trzy języki, przed trzydziestką, z dwudziestoletnim doświadczeniem, energicznej i
zaangażowanej, kreatywnej i potrafiącej pracować pod presją czasu, samodzielnej.
Wynagrodzenie 1200 zł + pakiet socjalny i możliwość rozwoju. Tak się nie da zbudować
konkurencyjnej gospodarki. Taką można sobie wyobrazić, pod warunkiem, że członkowie
społeczeństwa są w minimalnym stopniu zaspokojeni. Piszący te słowa, wielokrotnie za
granicą świadczył dokładnie taką samą pracę jak w kraju, lecz za 3-5 krotnie wyższe
wynagrodzenie. Rynek? Też. Ale płace na poziomie 1000, 2000 są fikcją. Jeśli się komuś nie
zapina biznes, to choćby zatrudniał za 500 zł miesięcznie, to też mu się nie powiedzie, bo
po prostu nie jest mu potrzebny dom za 2 mln i samochód/dy za 300 tys., z czym trudno mu
się niejednokrotnie pogodzić. Ale to już konsumpcja. Można się po prostu wolniej dorabiać.
Czy pracodawca powinien pokrywać część składki emeryt. pracownika? Nie. Dlaczego? To
prowadzi tylko do nadużyć, fikcji i nie ma żadnego uzasadnienia. Płaca minimalna .
Oczywiście TAK. Jak podatki i inne obowiązki, które wynikają z ogólnych potrzeb.
Efektywność przedsiębiorstwa powinna być kształtowana przede wszystkim przez: racjonalne
zatrudnienie i gospodarkę zasobami ludzkimi, efektywną organizację pracy (każdy z nas
obserwował przypadki nadmiernego zatrudnienia nic nierobiących pracowników opłacanych
groszami; nie o to chodzi), minimalizację kosztów (nie zarobków; to nie to samo),
maksymalizacje przychodów. Przedsiębiorca postawiony przed faktem, że musi zatrudnić kogoś,
bo sam nie da rady będzie musiał pogodzić się z faktem, że ludź kosztuje ileś tam. Tak, jak
innych środków produkcji też nie da się kupić poniżej pewnej kwoty.. Nie jestem socjalistą,
ale ten zaklęty krąg trzeba rozerwać. Jeśli świadczenia pracowników mają być na jakimś
minimalnym poziomie, to przychody z których to sfinansują też. To logiczne. Nasza
gospodarka jest słaba z wielu powodów. Ale jednym z podstawowym, jest zła organizacja
pracy, złe zarządzanie i marnowanie możliwości pracowników. Owoce pracy pracowników tanich
łatwo zmarnować. Tak jak nikt nie żałuje wyrzucać tanich chińskich narzędzi (oczywiście
także dlatego, że do niczego się nie nadają). Co z samozatrudnieniem? Jeśli niezależnie od
formy zatrudnienia, cały ciężar składki pokrywałby zainteresowany, to powinno być mniej
problemów niż obecnie.
Zasilanie funduszu emerytalnego i jego „opróżnianie”
„Opróżnianie” pod zagrożeniem najwyższych kar tylko na wypłaty świadczeń.
Żadnego podbierania na wydatki budżetowe, choćby fundusz wykazywał nadwyżkę. Zupełne
oddzielenie od budżetu Państwa. Inaczej znowu fikcja.
Zasilanie ze składek i ewentualnych dotacji (to temat na osobne rozważania) np. z budżetu.
Chodzi przede wszystkim o sytuację dzisiejszą i ewentualne konsekwencje demograficzne (w
takim przypadku system może się nie bilansować, mimo racjonalnej konstrukcji). Wyłączenie
jakichkolwiek wpływów rządu na fundusz to konieczność. Emerytury jako podstawa egzystencji
są apolityczne i nie mogą podlegać demokracji. Ten system musi funkcjonować niezależnie od
sytuacji politycznej w kraju. Kto to ma kontrolować? Do tej pory takiej kontroli nie ma.
Społeczeństwo musiało by mieć uprawnienia pełnego nadzoru.
Konstrukcja całego systemu MUSI być tak prosta, żeby dała się wytłumaczyć dziecku z
wykształceniem 6-klasowej szkoły podstawowej inaczej nie będzie działać. Tylko takie
rozwiązania sprawdzają się w powszechnych konstrukcjach. Vide nasz system podatkowy, działa
miernie, bo chyba nie ma jednego Polaka, który go rozumie. System emerytalny czy podatkowy
musi dać się opisać na maksymalnie dwóch stronach kartki A4. Inaczej będzie działał źle. W
naszym kraju najlepiej to widać.
Ale sobie pogadałem. A Panu Rysiowi chodziło tylko o konieczność podwyższenia wieku.
Zgadzam się z Panem. Na pewno trzeba coś z tym zrobić. Jak w Europie, tak i w Polsce.
Miło mi, gdy się dowiaduję, że Pan też skończył V-tkę. To była naprawdę dobra szkoła. skomentuj