29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

 Artykuł autorstwa Ryszarda Petru i Andrzeja Halesiaka

W ostatnich latach coraz bardziej widoczny staje się w polskiej gospodarce dualizm w funkcjonowaniu sektora prywatnego i publicznego. Ten pierwszy stara się podążać za globalnymi trendami (zmuszany do tego przez konkurencję), ten drugi tkwi mentalnościowo, procesowo i organizacyjnie w PRL. Jest to groźne zjawisko, gdyż w warunkach globalizacji i szybkiego upowszechniania się najlepszych praktyk w sektorze prywatnym, to właśnie efektywność funkcjonowania sektora publicznego staje się kluczowym źródłem przewagi konkurencyjnej  - lub jej braku - danego kraju.

Narastający dualizm staje się dziś największą przeszkodą w poprawie konkurencyjności polskiej gospodarki i wzroście produktywności. Głębokie zmiany modelu funkcjonowania sektora publicznego w Polsce, w tym również na nowo zdefiniowanie jego funkcji, staje się jednym z ważniejszych wyzwań polskiej gospodarki. Bez nich bowiem nie będzie możliwe dokonanie wielu innych, potrzebnych przekształceń, w tym wdrożenie zrębów innowacyjnej gospodarki. Punktem wyjścia jest bowiem dla niej nowoczesne, sprawnie funkcjonujące, uwzględniające najlepsze praktyki w zakresie edukacji i nauki oraz przewidywalne Państwo, tworzące sprzyjające warunki dla długoterminowych inwestycji firm.

Konkurencyjność i produktywność a sektor publiczny

Konkurencyjność gospodarki i jej produktywność jest z reguły kojarzona głównie z tym co dzieje się w sektorze prywatnym, w szczególności w sektorze przedsiębiorstw. Przy takim podejściu zapomina się jednak, że miliony pojedynczych decyzji firm i obywateli podejmowanych na poziomie mikro odzwierciedlają bodźce i uwarunkowania kreowane przez istniejące (i planowane) rozwiązania prawne, prowadzoną przez rząd i NBP politykę oraz jakość szeroko rozumianych usług publicznych. Tym samym funkcjonowanie sektora publicznego określa ramy działania firm, które to ramy w bardzo istotny sposób wpływają na ich konkurencyjność i produktywność. Zbiurokratyzowane, mało wydajne Państwo, obciążające biznes nadmiernymi procedurami i nakładające na niego koszt swej nieefektywności (w postaci podatków i para-podatków) stanowi zagrożenie dla konkurencyjności całej gospodarki. Nieefektywny sektor publiczny przekłada się na utracone okazje (np. omijające kraj inwestycje), a z czasem – jak obrazuje to przykład krajów południa Europy – może stać się źródłem niestabilności gospodarczej, społecznej i politycznej. Co więcej, globalizacja i integracja gospodarcza powodują, że obywatele i biznes są dziś dużo bardziej mobilni. Nie są więc „skazani” na to, by funkcjonować w określonym miejscu. Jeśli więc sektor publiczny nie dostarcza im w sposób efektywny tego, co jest im potrzebne i tego, czego oczekują, jeśli nie zapewnia stabilności, to biznes (a coraz częściej także obywatele, z reguły ci najlepiej wykształceni i najbardziej przedsiębiorczy) przenoszą się w inne miejsce. Lub też w ogóle nie podejmują niektórych wyzwań biznesowych, tym samym oddając walkowerem miejsce w globalnej produkcji. To z kolei negatywnie odbija się na zdolności uzyskiwania dochodów podatkowych, bez których jeszcze trudniej zaspokajać oczekiwania i potrzeby firm i obywateli. Dobrym przykładem w skali mikro jest miasto Detroit, gdzie przez całe dekady nikt nie zdołał zatrzymać trendu upadku tego miasta, tkwiącego w rozwiązaniach które były skuteczne w latach 50-ych i 60-ych, zupełnie nie sprawdzających się w XXI wieku.

W kontekście konkurencyjności i produktywności gospodarki potrzeba więc sektora publicznego, który skutecznie realizuje postawione przed nim jasno zdefiniowane cele i generującego przy tym możliwie najniższe koszty swojego funkcjonowania dla utrzymujących go firm i obywateli. O ile jednak w sektorze prywatnym firmy nieustająco czują oddech konkurencji, a każde zapóźnienie i nieefektywność prowadzi je do bankructwa, to w sektorze publicznym presja zmian nie jest tak bezpośrednia. Ogranicza to motywację do działania, a tymczasem erozja - choć powolna – sieje spustoszenie, tym bardziej że w sektorze publicznym często brak jest jakichkolwiek zasad i mechanizmów ponoszenia odpowiedzialności.

Wpływ sektora publicznego na konkurencyjność i produktywność gospodarki może być również bardziej bezpośredni. Np. nowoczesne rozwiązania w zakresie e-administracji przekładają się na wzrost produktywności w urzędach. I nie chodzi tu jedynie o przyspieszenie określonych procesów czy też większe możliwości dostosowania usługi do indywidualnych potrzeb. Chodzi także o pozytywny wpływ cyfryzacji na możliwość lepszego skwantyfikowania, monitorowania i porównywania działań urzędników, a tym samym eliminowania marnotrawionego czasu. Ponadto nowoczesny sektor publiczny, to także większe wymagania wobec dostawców – zmienia się paleta zakupowanych dóbr i usług w kierunku tych o większej wartości dodanej i bardziej innowacyjnych. Stymuluje to przekształcenia sektora prywatnego, który by sprostać rosnącym wymaganiom musi się zmieniać z korzyścią dla jego globalnej konkurencyjności.

Słabość sektora publicznego w Polsce

Biorąc pod uwagę wzajemne uzależnienie funkcjonowania sektora prywatnego i publicznego kraj, który chce odnieść sukces, musi mieć sprawne struktury władzy - mające z jednej strony wizję rozwoju kraju, z drugiej zaś działające efektywnie. Jeśli chodzi o wizję, to do tej pory mieliśmy ją w dużej mierze zapożyczoną - podążaliśmy z nurtem integracji europejskiej, przyjmując wypracowane w Brukseli koncepcje i rozwiązania. Dziś to już jednak nie wystarczy. Z jednej strony okazało się bowiem, że Europa Zachodnia nie jest nieomylna. Po drugie, ona sama nie daje dziś jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: co dalej? W tej sytuacji zamiast biernego wyczekiwania potrzebne jest aktywne wyjście naprzeciw nadchodzącym wyzwaniom, posiadanie własnej wizji rozwoju kraju. Tymczasem jak się wydaje, obecna koncepcja rozwoju to w dużej mierze bierne wyczekiwanie na kolejną perspektywę budżetową UE, oczekiwanie na kolejną „zrzutkę” na nasze drogi, kolej, aquaparki itd.

O tym, jak w polskich warunkach wygląda kwestia efektywności sektora publicznego, nie trzeba wiele pisać. Wystarczy przypomnieć, że w dzisiejszym świecie podstawowym źródłem efektywności jest umiejętne wykorzystanie technologii. Tymczasem według najnowszego rankingu ONZ, odnoszącego się do zaawansowania rozwiązań e-administracji, Polska spadła na 47. pozycję w świecie, choć jeszcze w 2008 r. zajmowała 33. miejsce. To efekt dreptania w miejscu, podczas gdy inne kraje zmieniają się w szybkim tempie. Sztandarowy projekt cyfryzacji urzędów to totalna porażka. Z opublikowanego w ub.r. przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji raportu „Państwo 2.0. Nowy start dla e-administracji” bije bezsilność. Stwierdza się w nim wprost, że brak jest m.in.: i) kompleksowego, wielowymiarowego i perspektywicznego podejścia do zadań cyfryzacyjnych, ii) koordynacji przygotowywania i wdrażania projektów informatycznych, iii) kompleksowej wizji użytkownika sytemu, iv) logicznej sekwencyjności w opracowywaniu i realizacji projektów. Jeśli tych podstawowych rzeczy nie ma, to co w takim razie jest? Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w dokumentach NIK i CBA, które wielokrotnie zwracały uwagę, że cyfryzacja urzędów to jaskrawe pole nieudolności, nieefektywności i korupcji.

Nawet to, co jest już wdrożone, daleko odbiega od oczekiwań użytkowników i zniechęca tym samym do powtórnego korzystania z kanałów elektronicznych. Potwierdza to zestawienie UE - Polska znajduje się na 4. miejscu od końca pośród 28 krajów członkowskich, jeśli chodzi o ocenę jakości usług oferowanych w ramach e-administracji. Co więcej, sama administracja przyznaje (raport MSWiA i ARC Rynek i Opinia), że według ponad połowy urzędów wdrożenie rozwiązań informatycznych nie zmniejszyło uciążliwości procedur obsługi klienta ani liczby dokumentów w postaci papierowej. Nie ma się co temu dziwić, skoro te same badania wskazują, że dla 41% urzędów wykorzystywanie elektronicznego systemu zarządzania dokumentacją nie przełożyło się na wyeliminowanie tradycyjnego obiegu dokumentów papierowych, a w prawie wszystkich urzędach funkcjonuje podwójny obieg dokumentów.

Potwierdzeniem, jak mocno sektor publiczny obciąża dziś naszą konkurencyjność, jest analiza oparta na Global Competitiveness Index. W wielu kluczowych obszarach takich jak np. skala obciążeń regulacyjnych, efektywność systemu prawnego w rozstrzyganiu sporów, transparentność prowadzonej przez rząd polityki Polska plasuje się ogonie 144 analizowanych krajów. Te same wnioski płyną z najnowszego opracowania EBC – w kontekście konkurencyjności Polska zajmuje piąte miejsce od końca wśród krajów UE, jeśli chodzi o ocenę funkcjonowania instytucji publicznych.

Potrzebne zmiany

W kontekście roli sektora publicznego dla konkurencyjności i produktywności w Polsce potrzebne są szybkie i głębokie zmiany, obejmujące nowe spojrzenie na funkcjonowanie rządu i głębokie przekształcenia w administracji. Stworzenie nowoczesnego i efektywnego aparatu administracyjnego wymaga: i) zmiany podejścia, tak by punktem odniesienia dla wszelkich działań stało się dobro obywateli a nie biurokracji, ii) kultury „korporacyjnej”, kształtowanej przez wartości takie jak uczciwość,  bezstronność, transparentność i odpowiedzialność, a równocześnie zachęcającej do kreatywności i innowacyjności, iii) właściwego zaprojektowania struktur i efektywnego zarządzania, iv) pozyskiwania pracowników zdolnych realizować wizję nowoczesnej administracji, a także systemu kreowania liderów, v) posiadania systemów motywowania i zarządzania wydajnością – zapewniających, że ustalane priorytety znajdują przełożenie na codzienne działania, vi) systemu identyfikacji i upowszechniania najlepszych wzorców i praktyk działania różnych  szczebli administracji.

Pretekstem i głównym wehikułem zmian powinien być proces cyfryzacji sektora publicznego, w ramach którego należy dokonać głębokiego przemodelowania administracji publicznej, a w szczególności nadać nową strukturę centralnym organom państwowym, tak aby lepiej odpowiadała ona dzisiejszym wyzwaniom i potrzebom. Za szczególnie istotne należy uznać: i) rozdzielenie funkcji strategicznych, długofalowych od bieżących działań, ii) stworzenie instytucji - podlegającej bezpośrednio premierowi - której jedyną funkcją byłaby koordynacja dużych projektów; w jej gestii powinna być komercjalizacja niektórych z tych projektów np. poprzez utworzenie spółki celowej, która bazując na ekspertach zewnętrznych nie będzie skrępowana biurokratycznymi strukturami administracji oraz brakiem woli i zdolności przeprowadzenia zmian, iii) wykorzystanie zmian w strukturze organizacyjnej organów administracji do weryfikacji kadr (otwarty nabór do nowopowstałych urzędów, a nie przeniesienie pracowników), iv) wydzielenie centrum usług wspólnych świadczących na rzecz całej administracji usługi w zakresie finansowo-księgowym, HR, itp.; powinno się również dokonać oceny możliwości oddania części usług w outsourcing do sektora prywatnego, v) scentralizowanie zakupów dokonywanych przez sektor administracji publicznej (aby uzyskać efekt skali i negocjować upusty) i powszechne wykorzystywanie systemów e-procurementowych, które nie tylko pozwalają na redukcję kosztów, ale ponadto zapewniają eliminację nieformalnych powiązań prowadzących do korupcji, vi) upowszechnienie nowoczesnych kanałów komunikacji z obywatelami/firmami, takich jak call centers czy Internet (w częściowym lub pełnym  outsourcingu).

 

Aby tego typu rozwiązania były możliwe, niezbędne byłoby określenie na nowo funkcji państwa, w tym podziału usług na dostarczane bezpośrednio przez sektor publiczny, kontraktowane przez sektor publiczny ale dostarczane przez sektor prywatny i usługi,  dziś zaliczane do publicznych, oferowane wyłącznie przez sektor prywatny. Dobrym przykładem tego typu dylematu jest cały obszar ochrony zdrowia, który w obecnym stanie jest wyjątkowo nieefektywny, a wraz z szybko starzejącym się społeczeństwem będzie wymagał jasnego podziału za co płaci państwo, a za co podatnik z własnych pieniędzy.

Dziś wola faktycznych zmian w sektorze publicznym wydaje się być mocno ograniczona. Wynika to z faktu, że jakiekolwiek zmiany w administracji zmierzające do przekształceń w sposobie jej funkcjonowania oznaczają naruszenie istniejącego status quo, naruszenie istniejących grup interesów i układów. Prowadzi to do torpedowania (mniej lub bardziej jawnego) wszystkich większych projektów reform administracji. Mocno ograniczona wydaje się również zdolność (rozumiana jako zakres dostępnej wiedzy i kompetencji) przeprowadzenia radyklanych zmian przez sam sektor publiczny, o czym dobitnie świadczy obecny stan projektu cyfryzacji. W tej sytuacji jednym z kluczowych elementów przemian musi być wypracowanie formuły zwiększenia udziału sektora prywatnego (firm i obywateli) w przekształcaniu sektora publicznego, formuły partnerstwa publiczno-prywatnego ukierunkowanego nie na projekty infrastrukturalne, ale na przekształcanie sektora publicznego. Tylko to może pozwolić na pokonanie bariery braku woli i zdolności przeprowadzenia rzeczywistych zmian w sektorze publicznym. Zmian, bez których poprawa konkurencyjności i wzrost produktywności będą niemożliwe.

 

* artykuł nawiązuje do dokumentu „Kluczowe wyzwania w kontekście konkurencyjności, produktywności i wzrostu gospodarczego”, stanowiącego wkład TEP do debaty zainicjowanej publikacją raportu „Konkurencyjna Polska”

 

2013-08-14 09:09
Polskie wpisy Komentarze (10)

Komentarze

2013-12-23 13:33:34 | *.*.*.* | rtvagd.net
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
pozdrowienia :) skomentuj
2013-10-24 15:34:14 | *.*.*.* | jak-szybko-schudnac.info.pl
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
Świetny tekst! Mnóstwo prawdy niesie w sobie. Chciałoby się rzec - niestety... skomentuj
2013-10-10 16:51:37 | *.*.*.* | oprocentowanie lokat bankowych
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
No Panie Ryszardzie, powiem tylko - chapeau bas! skomentuj
2013-10-08 13:05:27 | *.*.*.* | biolife
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
Powiem tak, wszystkie Ryśki to fajne chłopy skomentuj
2013-09-28 23:17:15 | *.*.*.* | Arecki1
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
nigdzie na świecie sektor publiczny nie jest konkurencyjny, taka mentalność, podstawa nie
wychylac sie skomentuj
2013-09-05 18:53:25 | *.*.*.* | katarzynalasek
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
Witam,

czekam na Pana komentarz odnośnie OFE, zastanawia mnie Pana opinia na ten temat.

Pozdrawiam! skomentuj
2013-08-26 08:19:18 | *.*.*.* | ppww
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
Szkoda, że ta kadra urzędników i polityków nie dostrzega, że swoim działaniem podobni są
do kolaborantów z czasów II wojny światowej czy konfidentów z czasów PRL. Dla własnych
marnych korzyści potrafią szkodzić całemu społeczeństwu. Niestety nie widać jak na razie
szans na zmianę obecnego stanu rzeczy. skomentuj
2013-08-20 10:58:48 | *.*.*.* | tabletki-odchudzanie.net
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
Faktycznie zarówno PIS jak i PO w ferworze walki politycznej utraciły zdolność do
wprowadzenia realnie korzystnych reform, wciąż tak bardzo potrzebnych Polsce. Niemniej z
dwojga złego wolałbym chyba partię Jarosława Kaczyńskiego. Pomimo tego sam zamierzam
głosować na nową prawicę. Wydaje mi się, że przyda się w polskim sejmie przeciwwaga dla
partii skierowanych skrajnie w lewą stronę. skomentuj
2013-08-15 20:34:35 | *.*.*.* | ArekMizgal
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
Wg. mnie ani jedna ani druga partia nie jest w stanie przeprowadzić żadnych sensownych
zmian, jedni robią zmiany wyłącznie pod siebie a drudzy jakby doszli do władzy to zamiast
wprowadzać zmiany będą robić komisje śledcze na potęgę z wątkiem smoleńska w tle. Ja takiej
Polski nie chcę !!! skomentuj
2013-08-14 13:22:51 | *.*.*.* | buddy_l1
Re: Niebezpieczny dualizm [0]
Ciesze się, że także Pan zauważył jak NIEZDOLNE do przeprowadzenia tych zmian są rządu PO i
że pośrednio popiera Pan powrót PiS do władzy i zrobienie w Polsce zmian na miarę Orbana.
To miłe, że takie tuzy z ekonomii jak Pan takze popierają "Budapeszt nad Wisłą". skomentuj