29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Dwa lata temu w czasie kryzysu finansowego dwa lata temu największe obawy związane były z kondycją systemu finansowego w Europie Środkowo – Wschodniej. Później okazało się, że były nieuzasadnione, i co więcej, że model bankowości w tej części Europy okazał się bezpieczniejszy niż na starszej części kontynentu. Przede wszystkim dlatego, że w większości krajów kredyty były finansowane z depozytów. Skomplikowanych intrumentów finansowych nie wprowadzano (tym zajmowały się spółki matki), a kredyty walutowe były głównie problemem na Węgrzech. Ale to wiadomo dopiero dzisiaj. Kryzys pokazał też jak bardzo niejednorodny jest to region. Od skrajnych przypadków zapaści gospodarczej (Ukraina, kraje bałtyckie) po Polskę, która nie zaznała recesji. To też dopiero dzisiaj staje się oczywiste. Przez cały rok 2009 trzeba było walczyć z poglądami wrzucającymi wszystkie te kraje do jednego worka i wieszczących powtórkę kryzysu argentyńskiego nad Dunajem (to z tytułu The Economist z lutego 2009).

W zeszły piątek odbyła się w Wiedniu konferencja „Beyond the Vienna Initiative: Towards a New Banking Model in a New Growth Model for CESEE”, gdzie wszystkie te wątki, z różną co prawda siłą, były wielokrotnie powtarzane. Bardzo silnie brzmiał głos, że ta część Europy nie potrzebuje nowego modelu bankowego, bo ten dotychczasowy, dość konserwatywny w swym podejściu, sprawdził się. Jeszcze silniej przebijał się pogląd, że nie ma takiego regionu jak Europa Środkowo Wschodnia i Południowa, a różnice między krajami są często nawet większe niż pomiędzy krajami starej  Unii. Choćby to, że o ile w krajach Grupy Wyszehradzkiej inwestycje zagraniczne przyczyniły się do bardzo silnego rozwoju eksportu, o tyle np. w krajach bałkańskich inwestycje zagraniczne skoncentrowane zostały na rynku wewenętrznym. Nie wspominając o kwestii reżimów kursowych i skali integracji z głównym jądrem ekonomicznym Europy.

Jeden wątek jednak przebijał się najmocniej. A mianowicie bardzo silna presja na ograniczenie, a nawet zupełne wyeliminowanie możliwości zadłużania się w walutach obcych. Głos ten było słychać zarówno ze strony intytucji międzynarodowych, banków centralnych jak i świata akademickiego. Mam wrażenie, że presja ta dzisiaj jest znacznie większa niż jeszcze pół roku temu. Jednym z głównych tematów podnoszonych przez tzw. „Inicjatywę Wiedeńską” w ostatnich miesiącach była właśnie kwestia wprowadzenia zakazu udzielania kredytów w walutach obcych. Dziś jak wiadomo, w niektórych krajach takie obostrzenia zostały już wprowadzone, w innych, w tym np. w Polsce, propozycje takie są obecnie przedmiotem dyskusji, a niedługo zapewne będą w tej czy w innej formie wprowadzane życie. Jedyne co niepokoi to przekonanie, że wprowadzenie zakazu, lub też znaczne ograniczenie dostępności kredytu w walucie znacznie ograniczy ryzyko makro- i mikroekonomiczne. Ryzyko kursowe jest jak wiadomo jednym z wielu ryzyk. Często niedocenianym ryzykiem jest ryzyko lokalnych stóp procentowych. Nie wspominając o tym, że kredyty walutowe będą coraz bardziej dostępne poprzez oddziały banków działających poza granicami Polski w strefie euro.

Można zadać sobie również pytanie, dlaczego tego typu konferencje czy inicjatywy nie odbywają się w Warszawie. Rynek kapitałowy większy, dynamiki wzrostu wyższe. Ale chyba jest odpowiedź. Jeśli w piątek wieczorem, na kilka godzin przed zamknięciem na weekend lotniska Okęcie LOT odwołuje ostatni samolot do Warszawy bez żadnej możliwości powrotu do kraju tego dnia to trudno aspirować do jakiegokolwiek centrum. Jeśli Polskie Linie Lotnicze oferują w zamian powrót pociągiem bez gwarancji, że wszyscy pasażerowie się tam zmieszczą (system rezerwacji biletów do Polski zostaje zamykany na 5 godzin przed odjazdem) trudno podejmować ryzyko organizowania  jakiejkolwiek konferencji. Dobrze, że mało kto o tym wie, bo to wstyd trochę.



 
2010-09-22 12:55
Polskie wpisy Komentarze (1)

Komentarze

2010-09-23 17:43:44 | *.*.*.* | RoBo_invest
Re: Nowe porządki w naszym regionie [0]
Po tym jak widzialem jacy fachowcy dzilili sie swoimi blyskotliwymi przemysleniamii na
forum ekonomicznym w krynicy chyba lepiej, zeby juz takich eventow nie organizowano. skomentuj