29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Rok 2007 był kolejnym rokiem szybkiego wzrostu zysków w sektorze bankowym. Jednostkowy wynik netto wyniósł PLN13.8mld złotych i wzrósł o 29% w stosunku do 2006 r. Warto zauważyć, że wzrost ten był wyższy niż w przypadku przedsiębiorstw niefinansowych, które odnotowały poprawę wyniku o 26%. Pytanie jakie się rodzi dotyczy możliwości utrzymania tak szybkiego wzrostu w obliczu zmieniającej się sytuacji w otoczeniu sektora bankowego i w samym sektorze. Podstawowe wnioski płynące z naszej analizy są następujące. Poprawa zysków banków w 2007 r. była rezultatem bardzo dobrych warunków makroekonomicznych, które zapewniły wysokie tempo wzrostu kredytów, poprawę rentowności aktywów oraz niskie koszty ryzyka. Równocześnie koszt środków finansowych wykorzystywanych do rozwoju akcji kredytowej utrzymywał się przez większą część roku na niskim poziomie. Świat się jednak zmienił. Kryzys subprime dotknął pośrednio również polskiego sektora bankowego; rosną bowiem koszty pozyskania kapitału dla finansowania akcji kredytowej. Spadają również dochody TFI i biur maklerskich. Należy także liczyć się z tym, że sektor bankowy w Polsce odczuje spadek tempa wzrostu kredytów oraz wzrost kosztów ryzyka. Do tego dochodzi fakt iż wartość kredytów dla sektora niefinansowego przekroczyła wartość depozytów i tym samym wzrasta uzależnienie w finansowaniu akcji kredytowej od pasywów zagranicznych. Należy się spodziewać, że w konsekwencji zachodzących zmian banki zostaną zmuszone do podniesienia marż na produktach kredytowych, będą również aktywniej poszukiwać alternatywnych źródeł finansowania akcji kredytowej. Przy utrzymaniu się wysokiego tempa wzrostu kosztów działalności banków oraz prawdopodobnym wzroście kosztów ryzyka wzrost zysku netto sektora bankowego ulegnie w 2008 r. spowolnieniu, a w przypadku braku reakcji banków na zaistniałą sytuacje może być jednocyfrowy

Kryzys w USA nie pozostaje bez echa

Chociaż kryzys subprime nie dotknął polskich instytucji finansowych w sposób bezpośredni istnieje co najmniej kilka pośrednich kanałów jego oddziaływania. Po pierwsze kanał makroekonomiczny – spowolnienie gospodarki w USA wraz z aprecjacją euro znajdą odzwierciedlenie w tempie wzrostu krajów strefy euro, co może przełożyć się na dynamikę wzrostu gospodarczego w naszym kraju. Po drugie kanał rynków finansowych – kryzys ma z jednej strony wpływ na zwiększone zapotrzebowanie instytucji dotkniętych kryzysem na środki finansowe, a z drugiej powoduje zmniejszenie wzajemnego zaufania. Po trzecie kanał rynków kapitałowych - pogorszenie się perspektyw rozwoju powoduje spadki cen na giełdach. Jednocześnie wzrost awersji do ryzyka w większym stopniu uderza w kraje bardziej ryzykowne, czyli tzw. wschodzące. Polska wciąż należy do grupy krajów wchodzących i wraz ze wzrostem awersji do ryzyka rośnie też ryzyko Polski jako kraju. Najlepiej widać to na przykładzie credit default swapów (CDS) dla długu Polski. Od października 2007 do dzisiaj tak mierzone ryzyko Polski wzrosło z 10 pb do 40 pb. I na koniec poprzez kanał właścicielski – problemy określonych instytucji finansowych mają wpływ na ich działalność na lokalnym rynku, ale także przenoszą się na inne rynki, na których dany podmiot jest obecny. Restrukturyzacja, czy przejęcia tych instytucji mogą wywoływać skutki w odległych regionach świata.

Jak się wydaje kanał makroekonomiczny w najbliższym czasie nie będzie stanowić poważniejszego zagrożenia dla banków. Według naszych prognoz wzrost gospodarczy wyniesie w tym roku 5.4%. Jest on już w części zdeterminowany, gdyż znamy większość bardzo dobrych danych za pierwszy kwartał. Jak na razie nie ma tez sygnałów wskazujących na spowolnienie gospodarki w drugim kwartale. Ewentualne ryzyko może dotyczyć eksporterów. W drugiej połowie roku możliwe jest spowolnienie dynamiki eksportu jako efekt słabszego popytu w strefie euro, mocniejszego złotego i rosnących kosztów płacowych. W tej sytuacji znacznie większe ryzyko spowolnienia gospodarczego, m.in. z tytułu wzrostu negatywnej kontrybucji eksportu netto dotyczyć będzie raczej 2009r. Czynnikiem ryzyka pozostaje również kanał makroekonomiczny zewnętrzny – w obliczu własnych problemów globalne banki mogą być skłonne zmienić swoją politykę na bardziej ostrożną, również w bankach na rynkach wschodzących, w których mają większościowe udziały.

W warunkach polskich, w perspektywie 2008 r. najbardziej widoczne będą skutki oddziaływania kanału rynków finansowych i kapitałowych. Wymiernym efektem oddziaływania kanału rynków kapitałowych będzie prawdopodobnie spadek zysków funduszy inwestycyjnych i biur maklerskich. Wiele z nich jest powiązanych z bankami. W przypadku kanału rynków finansowych oddziaływanie ma bezpośredni charakter, a problem płynności sektora bankowego staje się wyzwaniem numer jeden. W ciągu ostatnich kilku miesięcy koszt pozyskania kapitału na rynku finansowym wzrósł ponad czterokrotnie. Innymi słowy jeszcze w sierpniu 2007 roku aby uzyskać pięcioletnie finansowanie na rynku międzybankowym instytucja finansowa o ratingu A płaciła ok 30 pb bazowych ponad stawkę rynku pieniężnego. Obecnie musi już zapłacić ponad 120 pb. Przykład wielkiego banku inwestycyjnego Bear Stearns pokazał, jak instytucja z wysokim ratingiem może nagle rating ten stracić.

Krajowy sektor ewoluuje w kierunku bardziej dojrzałych rynków

Równocześnie ze zmianami w otoczeniu zewnętrznym dynamicznie zmienia się sytuacja wewnątrz polskiego sektora bankowego. Główne, zachodzące procesy to: intensyfikacja konkurencji, wzrost wolumenu kredytów dla sektora niefinansowego powyżej wolumenów depozytów tego sektora oraz spadek poziomu kapitałów w relacji do aktywów. Konkurencja narasta, ponieważ polski rynek jest postrzegany jako atrakcyjny i perspektywiczny. Taka ocena rynku jest związana z wysoką rentownością działalności w stosunku do innych krajów oraz z dużym potencjałem wzrostu związanym z relatywnie niską penetracją produktami bankowymi. Bezpośrednim wyrazem rosnącej konkurencji w polskim sektorze bankowym są liczne wejścia nowych graczy i związana z tym rosnąca liczba placówek bankowych (o ile na koniec 2006 r. było ich 12,6 tys., to na koniec 2007 r. już 13,5 tys.). Głównym polem konkurencji była w 2007 r. działalność kredytowa, co znalazło odzwierciedlenie w spadku marż na większości produktów kredytowych

Kolejnym istotnym wydarzeniem dla sektora bankowego była zmiana relacji kredytów i depozytów sektora niefinansowego. Przez wiele lat polskie banki funkcjonowały w komfortowych warunkach. Wielkość depozytów znacznie przekraczała wielkość udzielonych kredytów, w związku z czym od początku transformacji mieliśmy do czynienia z nadpłynnością w systemie bankowym. Jednakże od połowy 2007 r. wielkość depozytów od sektora niefinansowego jest mniejsza od wielkości kredytów dla tego sektora. Przewaga kredytów nad depozytami występuje w większości krajów o rozwiniętych systemach bankowych, dlatego też należy liczyć się z tym, że obecna sytuacja będzie mieć trwały charakter. Rodzi to konieczność poszukiwania alternatywnych środków finansowania działalności kredytowej. Przez większą część 2007 r. takim źródłem były rosnące pasywa zagraniczne, często w formie pożyczek lub depozytów banków, zagranicznych właścicieli lokalnych podmiotów. Jednakże pogorszenie się sytuacji na rynkach finansowych spowodowało, że na przełomie 2007 i 2008 r. źródło to uległo ograniczeniu. W efekcie banki zostały zmuszone do agresywniejszej walki o depozyty klientów (stąd wzrost ich oprocentowania). Na korzyść banków zadziałał również spadek cen akcji na giełdzie, co skłoniło część

Zachodzące zmiany stanowić będą wyzwanie dla banków

Rosnące uzależnienie od pasywów zagranicznych czyni polski sektor bankowy w coraz większym stopniu powiązany z globalnym rynkiem finansowym. To ostatnie wiąże się z rosnącą wrażliwością sektora na zmiany zachodzące na tym rynku. Jeśli dodać do tego wyhamowanie wzrostu cen na rynku nieruchomości mieszkaniowych oraz prawdopodobny spadek dochodów z TFI, to należy oczekiwać, że prędzej czy później banki zmuszone zostaną do podniesienia marż na produktach kredytowych. W przypadku wielu niskomarżowych produktów, strategia pozyskiwania klientów za wszelką cenę wydaje się nie mieć ekonomicznego uzasadnienia. Częściową alternatywą dla wzrostu marż jest też poszukiwanie dodatkowych przychodów w postaci rosnących opłat i prowizji.

Wydaje się, że zachodzące zmiany szczególnie odczuwać będą mniejsze banki. To właśnie one były w dużej mierze uzależnione do tej pory od środków pozyskiwanych za granicą. W kontekście zachodzących zmian nie dziwi fakt, że wiele z nich należy dziś do najbardziej agresywnych w ofertach depozytowych. Wydaje się, że obecne pasywne zachowanie banków w kwestii podnoszenia cen (na dzień dzisiejszy nie widać dostosowania po stronie marż kredytowych) może wynikać m.in. z przekonania, że obecna sytuacja ma charakter przejściowy i w najbliższej perspektywie ustabilizuje się. Naszym zdaniem istnieje ryzyko, że trudna sytuacja na rynkach finansowych może trwać przez cały 2008 r., a nawet przenieść się na 2009 r. Świadczyć mogą o tym liczne informacje o możliwości rozszerzenia się kryzysu na kolejne kategorie kredytów (samochodowe, korporacyjne, z kart kredytowych) i powiązanych z nimi papierów wartościowych. Według najnowszych szacunków MFW łączne straty sektora finansowego zapoczątkowane przez kryzys subprime mogą sięgnąć blisko 1 biliona USD. Co również istotne straty te mogą rozłożyć się na przestrzeni dwóch lat. Wynika to z faktu, że duża część z nich będzie pojawiać się w miarę pogarszania sytuacji w sferze realnej. Będzie to sprzyjało utrzymywaniu się wyższych stawek za finansowanie. Według ocen EBC należy przyjąć założenie, że do końca tego roku rynek będzie miał problemy z płynnością i będą potrzebne dalsze akcje banku centralnego zwiększające płynność.

Biorąc pod uwagę obecną fazę cyklu gospodarczego w Polsce (jesteśmy poza jego szczytem) trudno liczyć na to, że na tak niskim poziomie jak w 2007 r. utrzyma się koszt ryzyka. Jego wzrost w połączeniu z nadal szybko rosnącymi kosztami działalności banków spowoduje – w warunkach wolniejszego wzrostu wolumenów i wyższych kosztów finansowania – że tempo wzrostu zysku netto sektora bankowego w 2008 r. spadnie, a przy braku dostosowań cenowych może być nawet jednocyfrowe.

Tekst powstał we współpracy z Andrzejem Halesiakiem, Zastepcą Dyrektora Biura Analiz Ekonomicznych Banku PBH

2008-04-22 10:49
Polskie wpisy Komentarze (4)

Komentarze

2013-09-17 15:51:30 | *.*.*.* | annakalina
Re: Nowe wyzwania dla sektora bankowego [0]
Mięło już 5 lat od upadku Leman Brother i co? I nadal mamy kryzys. skomentuj
2008-10-26 13:30:16 | *.*.*.* | !kredyt hipoteczny
Re: Nowe wyzwania dla sektora bankowego [0]
Z tą płynnością sektora finansowego to się bardzo sprawdza...

Pozdrawiam skomentuj
2008-04-23 13:02:40 | *.*.*.* | jliber
Re: Nowe wyzwania dla sektora bankowego [1]
Banki sobie poradzą, w końcu to one tworzą pieniądze z powietrza. Na przestrzeni ostatnich
kilkudziesięciu lat średnia marża w sektorze finansowym to ok. 40%. Owszem, od czasu do
czasu przesadzą, zrobią bańkę, potem kryzys, ale zawsze mogą liczyć na banki centralne
pompujące dodatkowe puste pieniądze, obniżające stopy procentowe poniżej wolnorynkowych.
Oczywiście nie każdy Kowalski ma taki przywilej, w Polsce np. trzeba mieć 5 milionów euro
na kapitał założycielski i znajomości w KNF rozdający licencje bankowe. A kto płaci podatek
inflacyjny? Ja płacę, pan płaci, pani płaci. Jak już jesteś bogaty, dzięki przemocy państwa
możesz Kowalskiego obrobić a on nawet o tym nie wie. skomentuj
2011-05-26 13:07:03 | *.*.*.* | szafy kraków
Popatrz na to z drugiej strony - wartość pieniądza maleje, ale wartość dóbr rośnie.
Pieniądze są mniej warte, ale twoje mieszkanie więcej. skomentuj