29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Od poniedziałku obowiązuje część nowych uregulowań Komisji Nadzoru Finansowego zwanych rekomendacją T. Mają one na celu znaczne ograniczenie polityki banków rozdawania kredytów detalicznych „na prawo i lewo”. Co do zasady nie można mieć pretensji do nadzoru, że wyhamowuje akcje kredytową, bo od tego jest. Pytanie czy moment i działania, jakie mają zostać podjęte, są właściwe.

Spośród wielu rekomendacji zawartych w dokumencie KNF widać, że nadzór znaczną uwagę przywiązuje do udzielania kredytów w walutach obcych. Od momentu wejścia w życie rekomendacji będą one dostępne głównie dla bardziej zamożnej części społeczeństwa. I tak w sumie powinno być – jeśli chcesz wziąć na siebie dodatkowe ryzyko związane z ryzykiem kursowym, powinieneś mieć odpowiednie środki, aby przed takim ryzykiem być zabezpieczonym. Chodzi zarówno uwzględnienie w kalkulacji LtV bufora na poziomie 20% kwoty kredytu hipotecznego z tytułu niedopasowania walutowego ekspozycji kredytowej i wartości zabezpieczenia, jak również o przyjęcie dodatkowego buforu bezpieczeństwa w przypadku wyliczania zdolności kredytowej przez podwyższenie przyjmowanych obciążeń z tytułu spłat o 20%. Trudno mieć fundamentalne zastrzeżenia do wprowadzanych obostrzeń, pod warunkiem że podejście nadzorcy do ryzyka charakteryzuje symetryczność wobec zmiennych czynników wpływających na wysokość rat, w tym ryzyka walutowego oraz ryzyka stopy procentowej.

Nadzór zaproponował, aby banki przy ocenie zdolności kredytowej klientów uwzględniały założenie wzrostu stóp procentowych o 4 punkty procentowe oraz założenie osłabienia złotego o 30%. W kontekście dotychczasowego niedoszacowania oceny ryzyka stopy procentowej względem ryzyka walutowego symulacje dotyczące wzrostu stóp należy ocenić pozytywnie, szczególnie mając na uwadze fakt, że stopy procentowe na świecie i również w Polsce, są dziś na rekordowo niskim poziomie. W perspektywie kilku najbliższych lat można spodziewać się ich istotnego wzrostu. Wzrost stóp procentowych może być przecież wynikiem zarówno osłabienia kursu, importowanej inflacji, presji płacowej wynikającej ze zmian demograficznych i migracyjnych. Nie musi wcale być wynikiem nadmiernej akcji kredytowej. Dobrze, że rola ryzyka stopy procentowej wobec ryzyka walutowego nie jest pomijana, choć należy zauważyć, że dla kredytów waluowtych i złotowych przyjęto taki sam poziom nominalnego wzrostu stóp procentowych w ramach stress testów, co wskazuje na niedoszacowanie ryzyka lokalnych stóp. Jeśli już przyjmować tego typu podejście to skala wzrostu stóp dla kredytów złotowych powinna być wyższa. Ryzyko stopy procentowej w Polsce było dotychczas niedoszacowane a ryzyko kursowe okazało się najlepiej zarządzanym ryzykiem przez banki. Odsetek złych walutowych kredytów mieszkaniowych wynosi ok. 1%, tym samym jest ponad dwukrotnie niższy niż w przypadku kredytów złotowych.

Rekomendacja T wprowadza też znaczne ograniczenia w udzielaniu kredytów konsumenckich, ustalając maksymalny dopuszczalny próg wydatków związanych z obsługą kredytów do dochodów netto na poziomie 50% dla osób zarabiających do średniej krajowej i 65% dla pozostałych (ta część uregulowań wchodzi od przyszłego roku). Zobowiązuje też do pełnej analizy dochodów klienta, tak aby uniknąć udzielania kredytów od ręki „na dowód”. Idee oczywiście jak najbardziej szczytne – banki nie raz sparzyły się na udzieleniu kredytów konsumenckich od ręki nie swoim klientom. Tego typu rekomendacje mają temu jak rozumiem zapobiec. Są jednak dwa „ale”. Po pierwsze poziom niespłacalnych kredytów konsumenckich w skali makro jest głównie zależny od poziomu bezrobocia w kraju. Zależność ta jest bardzo silna i występuje w większości krajów europejskich. Jeśli tracę pracę nie mam z czego spłacać kredytu konsumenckiego. Rekomendacja tego ryzyka nie wyeliminuje. Drugie „ale” dotyczy instytucji parabankowych. Obawiam się, że wprowadzenie tak restrykcyjnych zasad udzielenia kredytów będzie rajem dla wszystkich instytucji niebankowych działającym na tym polu. Ich nadzór KNF nie obejmuje, a rynek nie zna próżni. Podsumowując, rekomendacja potrzebna, ale w niektórych miejscach może okazać się zbyt restrykcyjna.

2010-08-30 10:51
Polskie wpisy Komentarze (2)

Komentarze

2010-08-30 12:28:38 | *.*.*.* | Paweł Baranowski
Re: Przed czym chroni rekomendacja T [1]
Trafny wniosek. Szykuję się poważny wzrost dynamiki akcji kredytowej sektora parabankowego.
Porównując poziom zadłużenia do PKB Polaków i na Anglików, u nas jest on wielkrotnie
mniejszy. Można przypuszczać, że "apetyt" na kredyty w najblizszym czasie nie będzie malał. skomentuj
2011-03-21 21:46:44 | *.*.*.* | kredyty przez internet
A nowa ustawa o kredycie konsumenckim tylko pozornie nakazuje parabankom oceniać ryzyko
kredytowe. Dalej mogą robić, co chcą. skomentuj