29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

 

Coraz więcej danych z USA i Europy Zachodniej wskazuje na to, że osiągamy dno kryzysu. W ostatnim okresie na pewne odbicie wskazywały indeksy nastrojów (zarówno konsumenckie jak przedsiębiorstw). W krajach uprzemysłowionych dokonała się olbrzymia redukcja zapasów. Wyhamowały spadki eksportu i produkcji przemysłowej w Niemczech, Chinach, Japonii. A ostatnio optymizm zaświtał na amerykańskim rynku mieszkaniowym. 
 
Osiągniecie dna w żadnym wypadku nie może być utożsamiane z końcem kryzysu. Po osiągnięciu dna, czeka nas długi okres szorowania po dnie. A to nie jest za bardzo przyjemne. Osiągnięcie dna oznacza, że koleje spadki nie są głębsze od poprzednich, a w języku matematyki oznacza to, że druga pochodna jest dodatnia. Ale taki stan nie oznacza wzrostu, może trwać pewien czas i w porównaniu z poprzednim rokiem wciąż odczuwalne będzie znaczne pogorszenie. W okresie szorowania po dnie będą wciąż uwidaczniać się skutki kryzysu. W gospodarce jest tak, że niektóre wskaźniki reagują na zmiany z wyprzedzeniem inne z opóźnieniem. Obecnie będziemy właśnie obserwować wskaźniki opóźnione jak np. upadłości czy też rosnące bezrobocie, które będzie efektem problemów z którymi przedsiębiorstwa borykały się od kilku dobrych miesięcy. Na marginesie należy zwrócić uwagę na to, że na szczęście ta fala przychodzi w okresie letnim gdzie prace sezonowe - w sposób jak na razie całkiem skuteczny - neutralizują negatywny efekt związany ze spowolnieniem gospodarczym. Na jesieni to się jednak zmieni. Czekają nas upadłości przedsiębiorstw, a także znacznie gorsze wyniki firm niż w poprzednich kwartałach. Ale z punktu widzenia dynamiki zjawisk - osiągnięcie dna jest sygnałem optymistycznym, gdyż po nim powinno przyjść ożywienie a wraz z nim poprawa perspektyw i wzrost apetytu na ryzyko.
 
Co do apetytu na ryzyko już dziś pojawiają się sygnały wskazujące na to, że skończył się proces delewarowania. O ile jeszcze kwartał temu nie sposób było pożyczyć pieniędzy pod inwestycje, tak teraz są chętni do podejmowanie takiego ryzyka, choć w proporcjach znacznie mniejszych od tych przed upadkiem Lehman Brothers. Financial Times powołując się na fundusz CQS, pokazuje że w starych czasach lewar dochodził nawet do 20:1, a po upadku Lehmana był niedostępny. Dziś natomiast można się już zlewarować w relacji 3:1. Innym wskaźnikiem wskazującym na swego rodzaju normalizacje jest też wzrost długoterminowych rentowności obligacji amerykańskich.
 
Świat nie boi się już deflacji, credit crunch’u, czy też wielkiej depresji. Dziś obawy dotyczą raczej tego, że wychodzenie z recesji będzie długie i powolne. A to oznacza, że to szorowanie po dnie jeszcze trochę potrwa. Nie sądzę więc aby w tym roku w Polsce można było odczuć sygnały ożywienia, ale przynajmniej jest szanse a lepsze perspektywy w przyszłości. 
 
2009-06-06 20:53
Polskie wpisy Komentarze (1)

Komentarze

2011-05-26 14:51:36 | *.*.*.* | meble na wymiar kraków
Re: Szorowanie po dnie [0]
Póki co w Europie ruszyła machina niemiecka i szwedzka. skomentuj