29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Przedstawione założenie makro do budżetu na przyszły rok zachwytu nie wywołują. Są konserwatywne , o czym zresztą piszą sami autorzy, przede wszystkim w zakresie dynamiki wzrostu gospodarczego jak i średniorocznej inflacji. Zaniżenie - lub inaczej to nazywając - bardzo konserwatywne podejście do obu tych wskaźników rodzi szanse na superatę po stronie dochodów. Spodziewam się, że wzrost gospodarczy wyniesie nie 3.5% a 4.2%, w inflacja nie 2.3% a 3.5%. No, ale w tak niepewnych czasach nie można nikomu zarzucać nadmiernej ostrożności. Chciałem tylko zaznaczyć, że między wierszami widać, że plan na rok przyszły opiera się na założeniu lepszego wyniku po stronie dochodowej. W tej ostrożności w zakresie wskaźników makro towarzyszy wyjątkowy optymizm co do szybkości poprawy sytuacji na rynku pracy. Rząd spodziewa się spadku bezrobocia do końca przyszłego roku poniżej 10%, co jest jedną z najbardziej optymistycznych prognoz jaką znam. W dokumencie niestety jednak nie wytłumaczono skąd ma się brać ten optymizm. Niestety do założeń nie dołączono żadnej tabeli z podstawowymi wskaźnikami makro na rok przyszły. Bez tak podstawowej informacji trudno zweryfikować spójność dokumentu.

W sumie budżet na rok przyszły bazuje trochę na wzroście gospodarczym, trochę na podwyżkach podatków (VAT i akcyza), trochę na ograniczeniu przyrostu wydatków. Jest to budżet lepszy od obecnego, bo zakłada niższy deficyt. Ale przez 2010 wzrośnie nam o kilka punktów procentowych dług publiczny. Z tego punktu widzenia sytuacja pod koniec przyszłego roku będzie poważniejsza niż teraz. Bo ten projekt budżetu nie rozwiązuje żadnego ważnego polskiego problemu. Jest to budżet gwarantujący spokój na 1 rok. Za rok od dzisiaj będziemy stali dokładnie przed takimi samymi problemami polskiej gospodarki jak obecnie. Jedyne co może nas uratować przed przekroczeniem limitów konstytucyjnych długu to wynegocjowanie z UE innego księgowania OFE i nadzieja na szybsze tempo wzrostu gospodarczego. Żaden z tych warunków nie ma żadnego związku z projektem budżetu na przyszły rok. Taki sobie ten budżet.

2010-09-07 12:29
Polskie wpisy Komentarze (2)

Komentarze

2010-09-07 23:14:25 | *.*.*.* | marsellon
A Komorowski chce wspierać naszymi pieniędzmi Greków... [0]
Komorowski zapewnił w Brukseli 1 września , że Polska jest ‘otwarta na udział w
działaniach, które nie mieszczą się w ramach obowiązków Polski, np. wynikające z faktu
przynależności do strefy euro’. Dlatego Polska zadeklarowała gotowość udziału w
mechanizmie antykryzysowej pomocy dla członków strefy. Czyli , mówiąc otwartym tekstem ,
Komorowski zaoferował leniwym Grekom , którzy pracują po 6 godzin dziennie i mają 15 pensji
rocznie pomoc finansową idacą w setki milionów Euro , na która złoży się każdy Polak .
A w Polsce dalej będzie brakować pieniędzy na policję , szkoły , wojsko , emerytury ,
remonty dróg itd.
Ale dla Greków nie bedzie brakowac , a za to Komorowskiego poklepią po plecach w Brukseli
.
Zachował się jak prawdziwy europejczyk !
http://smolensk-2010.pl/2010-05-14-54-pytania-nadal-aktualne-aktualizacja-13-05-2010.html skomentuj
2010-09-07 12:40:29 | *.*.*.* | Paweł Baranowski
Re: Taki sobie ten budżet [0]
Mówiąc wprost budżet dostosowany do nadciagającej sytuacji na arenie politycznej.
Optymistyczne załóżenia maja na celu podtrzymanie dobrych nastrojów wśród społeczeństwa
oraz "zbijanie" dalszego kapitału politycznego. Z taka sytuacją w kraju mamy juz
doczynienia od 20 lat. Ciężko jest mówić o dobrym budżecie, bez reform po stronie
wydatkowej. Bark u nas reformatorów, zaś dostatek populistów!! skomentuj