29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Wynik pierwszej tury wyborów prezydenckich wskazuje na to, że oba warianty w drugiej turze są możliwe. Z dotychczasowego przebiegu kampanii wyborczej mało dowiedzieliśmy się o  programach gospodarczych obu kandydatów. Nie wiem na ile zmienią to najbliższe dwa tygodnie -  ale przecieżkandydatów znamy. Nie sądzę więc aby to co powiedzą w ciągu najbliższych dwóch tygodni oddawało bardziej ich poglądy gospodarcze niż działania podejmowane w okresie ostatnich kilku lat.

To są ważne wybory. Moc sprawcza prezydenta jest bardzo ograniczona, ale moc blokująca znacząca. Tak więc w Polsce to nie tylko rząd, ale również  prezydent – choć w różny sposób – wpływają na politykę gospodarczą kraju.  Aby nie wchodzić w bieżący spór polityczny wystarczy przypomnieć dwa istotne weta prezydenta Kwaśniewskiego. Jedno dotyczyło obniżki podatków osobistych z ówczesnych stawek 20%, 30%, 40% na 18 i 28% w roku 1999. Kilka lat później podatki zostały obniżone w podobnej skali, ale akurat w okresie znacznych trudności na rynku pracy brak niższych podatków bez wątpienia był stratą dla gospodarki. Innym ważnym wetem prezydenta Kwaśniewskiego było podpisanie w 2005 ustawy wprowadzające wyłom w systemie emerytalnym przywracając przywilej emerytalne dla jednej grupy zawodowej - dla górników. Obie te decyzje był złe i chyba sam prezydent Kwaśniewski trochę ich teraz żałuje. Nie mam oczywiście takiej pewności (że żałuje), może się w najbliższym czasie dowiemy.

W okresie kiedy Polska walczyła z klęską powodzi cała Europa toczyła walkę z problemem nadmiernego zadłużenia. W ostatnich tygodniach większość krajów europejskich zgłosiła serię daleko idących reform fiskalnych zmierzających do znacznej obniżki deficytów i długów. Chodziło przede wszystkim o to aby udowodnić rynkom finansowym, że poszczególne kraje europejskie są w stanie same wyjść z kryzysu fiskalnego i nie czeka ich los Grecji. Większość tych działań ma na celu zejście z deficytem poniżej 3% PKB w perspektywie roku 2013.  Na tym tle Polska dziś wypada jeszcze całkiem dobrze z deficytem budżetowym w pobliżu średniej unijnej, a długiem publicznym poniżej. Niemniej w perspektywie roku, a tym bardziej dwóch będziemy znacznie bliżej peletonu europejskiego niż średniej. Będzie to skutkiem tego, że jeśli zaczniemy reformować to zapewne z opóźnieniem w stosunku do pozostałych krajów europejskich. Jeśli ….

I to jest tak naprawdę fundamentalna kwestia. Nie chodzi bowiem o ideologie, o to czy lepszy jest podatek liniowy czy progresywny, czy prywatyzować poprzez giełdę czy poprzez sprzedaż akcjonariuszom większościowym. Prawdziwe wyzwanie dotyczy tego czy rząd będzie w ogółem w stanie dokonywać jakichkolwiek zmian w ustawodawstwie gospodarczym. O to czego będzie dotyczyła debata w Polsce po wyborach – czy będzie to debata wokół rożnych propozycji rozwiązań gospodarczych, czy będzie to debata zupełnie obok.

Rynek finansowy nie zareagował na wyniki I tury. Zareaguje dopiero na wyniki po 4 lipca. Ale krótkotrwała reakcja rynku finansowego jest mniej istotna niż dłuższa perspektywa gospodarcza. Tak naprawdę możemy sobie wyobrazić trzy scenariusze: reformy, dryf, lub destrukcję. O ile na szczęście ten ostatni scenariusz dziś wydaje się mało prawdopodobny, to wybór między pierwszymi dwoma jest realny. Pamiętajmy, że mało który rząd garnie się do reformowania gospodarki. Dlatego taż ważne jest to aby tworzyć maksymalnie przyjazny klimat dla takich działań. Dlatego te wybory są tak ważne.

 
2010-07-06 15:15
Polskie wpisy Komentarze (0)

Komentarze