29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Unia Europejska przez lata była głównie projektem politycznym. Wspólne granice, podobne zasady prawa, wspólne instytucje stanowiły kwintesencję integracji. W zakresie gospodarczym UE prowadziła jedynie wspólną politykę rolną, wspólną politykę celną, antykonkurencyjną i spójności. Głębsza integracja gospodarcza zaczyna się od 1999 czyli od momentu wprowadzenia w obieg wspólnej waluty. Do czasu wybuchu kryzysu finansowego największym wyzwaniem gospodarczym ostatniej dekady było dla UE rozszerzenie wspólnoty o byłe kraje socjalistyczne. W okresie prosperity, z powodów zarówno historycznych jak i długofalowych politycznych, bogate kraje Zachodu były skłonne wyłożyć nieznaczną część swego PKB aby zrealizować niedokończoną część planu Marshala. Jednocześnie utworzenie strefy euro było postrzegane jako wyłącznie korzystny układ, na którym wszyscy zyskują; biedniejsze kraje zyskując stabilność, bogatsze rynki zbytu.

Przykładem kraju który istotnie zyskał na wspólnej walucie są Niemcy. W ostatniej dekadzie Niemcy zdołały utrzymać swój udział w globalnym handlu, co w okresie rosnącej konkurencji azjatyckiej trzeba uznać za niemałe osiągnięcie. W znacznej mierze było to zasługą integracji europejskiej, gdzie coraz bardziej zamożne kraje znajdujące się na peryferiach Europy, zarówno zachodnich, południowych jak i wschodnich konsumowały z każdym rokiem coraz więcej niemieckich towarów. Ale ten błogostan trwać nie mógł wiecznie, przyszedł kryzys i okazało się większość rachunków do zapłacenia, chcąc czy nie chcąc, będą musieli pokryć niemieccy podatnicy. Nie ma więc co się dziwić, że kiedy pojawiły się poważne problemy, i to takie za które trzeba znacznie więcej niż za rozszerzenie, Niemcy zgodziły się na propozycje Francji aby najważniejsze kwestie europejskie (czyli finansowe) załatwiać w węższym gronie. Czyli na działanie stojące trochę w sprzeczności z szerokim politycznym projektem UE. Ma to swoje uzasadnienie, bowiem problem niewypłacalności Grecji jest znacznie poważniejszy dla Niemiec i Francji niż niewypłacalność Węgier. Z prostego powodu, bankructwo Węgier nie zachwiałoby stabilnością strefy euro, ale Grecji, poprzez efekt zarażenia, już tak.

Sprawy dotyczące strefy euro i tak zawsze były załatwiane w węższym gronie. Wspólny bank centralny był jedną nogą stabilności wspólnej waluty, drugą musi być polityka fiskalna, i co się z tym wiąże podobna konkurencyjność gospodarek. Poprzez ścisłą koordynację w przyszłości kraje strefy euro będą chciały uniknąć powtórki z kryzysu, który unaocznił narastające przez lata problemy. Wszystkie kraje PIGS straciły bowiem w ciągu ostatniej dekady swą konkurencyjność i popadły w tarapaty fiskalne, jedne z powodu rozrzutnej polityki fiskalnej (Grecja, Portugalia), inne z niewłaściwego nadzoru nad sektorem finansowym (Irlandia, Hiszpania). Ale wszystkie cztery ostatnią dekadę wykorzystały do bardzo szybkiego wzrostu płac i w efekcie utraty przewagi konkurencyjnej.

Pierwszym krokiem do obecnej fazy integracji było utworzenie kilka miesięcy temu funduszu ratunkowego EFSF, który rozpoczął emisję euroobligacji z których finansowane są bieżące potrzeby wydatkowe Grecji i Irlandii. Teraz mamy kolejny krok, który nie powienien być zaskoczeniem, choć najnowsze propozycje przedłożone w zeszłym tygodniu przez tandem Merkel – Sarkozy idą dość daleko. Zakładają bowiem koordynacje fiskalną, podatkową i regulacji rynku pracy. Jeśli takie porozumienie ostatecznie zostałoby zaakceptowane przez kraje członkowskie strefy euro, to trudno znaleźć dobre uzasadnienie dlaczego kraj taki jak Polska będący poza tą strefą miałby wspóldecydować o kwestiach które go nie dotyczą. Projekt Merkel–Sarkozy podważa też władzctwo formalnych ciał UE, w tym w szczególności Komisji Europejskiej, dotychczasowego naszego sprzymierzeńca. Komisja nie będzie miała jednak wyjścia – aby nie utracić twarzy, ani swej roli, musi przystać na te propozycje i zaangażować się tworzenie Europy dwóch prędkości.

Prawdziwa Europa zaczyna się tam gdzie są wspólne interesy. A wspólne interesy mają głównie ci którzy posiadają wspólną walutę. Czy nam się to podoba czy nie Europa dwóch prędkości i tak istniała, teraz jednak zostanie po prostu bardziej sfromalizowana. Od lat i tak ważniejsze decyzje gospodarcze zapadają w gronie 17 a nie 27. W naszym narodowym interesie jest głębsza integracja z Europą a tym samym znalezienie się w tej grupie państw które decydują o najważniejszych dla Europy kwestiach.

 

2011-02-10 15:16
Polskie wpisy Komentarze (5)

Komentarze

2011-02-14 18:49:30 | *.*.*.* | doradca_kredytowy
Re: UE to strefa euro [2]
Wg mnie wazne decyzje gospodarcze tak naprawdę zapadaja w gronie 2-3 panstw, reszta krajow
ue to srednia klasa + jeszcze 4 liga - nowe kraje ue + niektore stare skomentuj
2011-02-23 13:01:51 | *.*.*.* | lokaty porównanie
Zgadzam się, że najważniejsze decyzje w UE podejmują praktycznie sami Niemcy i
Francuzi, do tego głosu czasem dołączy Wielka Brytania jeżeli sprawa jej dotyczy. skomentuj
2011-03-09 15:58:57 | *.*.*.* | pozew
I bardzo dobrze, bo to najbardziej rozsądni tam ludzie. skomentuj
2011-02-11 12:41:30 | *.*.*.* | Paweł Baranowski
Re: UE to strefa euro [1]
Koszty potencjalnego wystąpienia jakiegokolwiek kraju ze strefy euro, są wręcz trudne do
skwantyfikowania i wyobrażenia. Z perspektywy czasu doskonale widać, że dążenie do
integracji europejskiej opierało się w przeważającej większości na przesłankach
politycznych z pominięciem apektów konwergencji realnej gospodarek. Obecnie czynnikami
determinującymi zachowanie "potężnych" Unii Europejskiej są właśnie potrzeba zapobieżenia
kosztom dezintegracji walutowej a także chęć utrzymania wiarygodności politycznej. Cele te
będą realizowane często ze złamaniem odwiecznych zasad, jak monetaryzacja długu
publicznego. A wskazana przez Pana reguła podejmowania kluczowych decyzji w gronie 17
uczestników strefy euro stanie się powszedniością. skomentuj
2011-02-13 12:41:13 | *.*.*.* | mkredyty
Integracja działa w jedną stroną, nie przewiduje się dezintegracji i scenariusze
wyjścia z Euro są chyba czysto hipotetyczne. skomentuj