29022012 Image Banner 160 x 600






O mnie
 
Ekonomista, doradca finansowy
 




Najnowsze komentarze
 
2014-06-14 21:28
poliwęglan do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
o ile Niemcy mogą przebijać nas pracowitością, wydajnością, to czym przebijają nas grecy?, a[...]
 
2014-05-20 08:05
proboszcz1 do wpisu:
Niskie płace to żałosny atut
Panie Petru, mówi pan o wydajności pracy. Czy niemiecki kierowca zawodowy przejeżdża 4x więcej[...]
 
2014-02-16 05:56
artysta do wpisu:
Czas na ekspansję
Zawsze jest czas na jakiegoś rodzaju inwestycje.
 




 Oceń wpis
   

Równolegle z gusowskim ogłoszeniem szacunku PKB za 2010 rok MFW opublikował aktualizację swej głównej ekonomicznej publikacji jaką jest World Economic Outlook. Publikacja ta pozwala na osadzenie naszej gospodarki w szerszym kontekście. Nie jesteśmy wyjątkowi. Zieloną wyspą to Polska była na tle Europy w 2009, ale w żadnym wypadku nie tle świata. Dziś przy osiągniętym tempie wzrostu na poziomie 3.8% sytuujemy się pomiędzy pomiędzy krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się.  W 2010 według szacunków MFW wzrost dochodu na całym świecie powiększył się o 5%. W krajach rozwiniętych wzrost jest szacowany na poziomie 2.8%, a w rozwijających się 7.1%, przy czym w samej Europie Środkowo Wschodniej na 4.2%. To porównanie pokazuje jak niestety daleko jesteśmy od szybko rozwijających się krajów Azji. Oczywiście Polska jest silnie związana  gospodarczo z Europą i bez szybkiego wzrostu na Starym Kontynencie trudno nam będzie dogonić kraje azjatyckie w tempie wzrostu. Ale i tak nie jesteśmy już liderem w naszej części Europy.

Szybki wzrost gospodarczy na świecie w 2010 roku to też efekt statystyczny - po spadku o 0.9% w roku poprzednim łatwiej było uzyskać wysoką dynamikę. W roku 2011 już tego efektu nie będzie, dlatego też m.in. MFW spodziewa się niższego globalnego tempa wzrostu rzędu 4.4%. Dodatkowe czynniki które gospodarce światowej pomagać nie będą to rosnące ceny surowców i żywności, które oprócz efektów politycznych - jakie obserwujemy obecnie na Bliskim Wschodzie - będą spowalniały też wzrost. Wyższe ceny surowców to też wyższe koszty dla biznesu, będziemy się prawdopodobnie musieli przyzwyczaić do benzyny po 5 zł. No  i oczywiście będą zmuszały kolejne banki centralne do wzrostu ceny pieniądza, co tłumić będzie wzrost. 

Ta utrzymująca się dychotomia w której kraje z nadwyżką na rachunkach bieżących rozwijają się w zawrotnym tempie a kraje z deficytami notują powolne tempa wzrostu nie sprzyja zmniejszaniu globalnych nierównowag. Bo niestety to kraje rozwinięte, w tym przede wszystkim Stany Zjednoczone, mają rosnący dług i wciąż rosnący import podczas gdy kraje najszybciej się rozwijające problemów budżetowych nie przeżywają i  z roku na rok zwiększają wolumeny swego eksportu. Świat po kryzysie niestety nie dąży do równowagi, wręcz odwrotnie, do szybkiego narastania nowych nierównowag. Pytanie gdzie w tym opisie znajduje się Polska.

Analizując dane z ostatniego roku z Polski trzeba przyznać, że struktura polskiego wzrostu gospodarczego jest zbliżona do tej jaką obserwujemy w krajach rozwiniętych. Przede wszystkim dlatego, że nasz wzrost gospodarczy oparty jest na popycie wewnętrznym na który w zeszłym roku złożyły się konsumpcja i odbudowa zapasów. Różnica pomiędzy Polską a bogatszą Europą jest taka, że polska dynamika konsumpcji jest znacznie wyższa niż w Europie. To oczywiście wynika w znacznej mierze z jej struktury, gdzie aż jedną czwartą stanowi żywność podczas gdy dla porównania w Niemczech udział ten wynosi jedynie 10%.  Jednocześnie polska konsumpcja zarówno teraz jak i w przeszłości nie była tak zależna od kredytu jak w Europie Zachodniej. Co do inwestycji prywatnych to zarówno w Polsce jak i w krajach rozwiniętych nie widać chęci do inwestowania. Gdyby nie dopalacz jakim są fundusze unijne nasz wzrost byłby zbliżony do średniej dla krajów rozwiniętych! Czyli wewnętrzne czynniki wzrostu lokują nas niestety znacznie bliżej krajów wolno rozwijających się aniżeli tych dynamicznych.  Eksport netto wpierał silnie polski wzrost gospodarczy tylko w 2009, w 2010 jego wkład do wzrostu był ujemy, a w latach kolejnych będzie jeszcze gorzej.  Z tym wiąże się jedno z poważniejszych ryzyk na najbliższe lata dla naszego kraju. Szybko bowiem będzie rósł nam deficyt na rachunku obrotów bieżących a tym samym uzależnienie od zewnętrznego finansowania. A im większe uzależnienie tym głębsza będzie korekta w przypadku kolejnego poważniejszego zawirowania na rynkach finansowych.

Dzisiaj sytuacja na rynkach wydaje się nieco spokojniejsza niż miesiąc temu. Niemniej jednak wciąż wiszą nad nami fundamentalne wyzwania dla Europy, ale też i Stanów Zjednoczonych czy Japonii. Według MFW w zależności od scenariusza, kryzys w Europie spowodowany niewypłacalnością państw może w skrajnym przypadku - poprzez kanał bankowy  - obniżyć wzrost gospodarczy w strefie euro o 2.5%, co byłoby podobne w skali co efekt upadku Lehman Brothers. Funkcjonowanie w takiej niepewności nie sprzyja decyzjom inwestycyjnym. A od tych będzie zależał wzrost w najbliższym czasie zarówno w Polsce jak i w Europie.  

2011-02-03 10:45
Polskie wpisy Komentarze (7)

Komentarze

2011-09-10 02:17:57 | *.*.*.* | Chorwacja Wczasy
Re: W oczekiwaniu na inwestycje [0]
Super blog ! Bardzo ładne tłumaczenie, bardzo dobry tekst...pozdrawiam ! skomentuj
2011-02-14 18:50:51 | *.*.*.* | doradca_kredytowy
inwestycje [0]
Teraz brak inwestycji a co dopiero bedzie po roku 2012?? skomentuj
2011-02-03 11:12:10 | *.*.*.* | mkredyty
Re: W oczekiwaniu na inwestycje [4]
Reasumując: Polacy cieszcie się bo mimo kiepskiego zaplecza polityczno-gospodarczego dobrze
sobie radzimy. skomentuj
2012-05-20 01:04:15 | *.*.*.* | inwestowanie fundusze
Pare nowych reform na pewno by sie przydalo. skomentuj
2011-02-04 22:55:28 | *.*.*.* | pamietnikwindykatora.pl
Radzimy sobie coraz lepiej a to w znacznej mierze dzięki coraz lepszemu wykorzystaniu
internetu i coraz szerszemu dostępowi do tegoż. skomentuj
2011-02-03 16:46:48 | *.*.*.* | konto student
Polska jest liderem dzieki wzmozonej akcji kredytowej bankow i dotacjom z unii
europejskiej. ale to skonczy i to niedlugo. skomentuj
2011-02-20 10:32:45 | *.*.*.* | karty kredytowe
Nie skończy się, bo Polacy coraz bardziej angażują się w social lending. Tu widzę
zagrożenie dla banków, na razie to sprawa wciąż marginalna, ale na ich miejscu nie
bagatelizowałbym tego. skomentuj